50 faktów o Shojin

To i ja zostałam zachęcona do zmajstrowania takiego wpisu.. ..idąc za podobnym, niedawno publikowanym przez Joasię postem na ChooseLife.pl

Zatem taka mała odskocznia od surowego weganizmu i sportu.. ..choć i nawiązań do nich tutaj też nie zabrakło. Oczywiście bez wchodzenia w prywatę i inne polityczno-religijno-poglądowe bzdury.

 

50 faktów o Shojin

 

  1. Tak na początek standardzik – weganką jestem od 31 grudnia 2010 roku, a wyłącznie surowymi owocami/warzywami/kiełkami odżywiam się od 16 marca 2012.
  2. Nigdy w życiu nie paliłam, ani nie dotknęłam papierosa. Jest to dla mnie najbardziej odrażająca i obrzydliwa rzecz i czynność, jaką jestem sobie w stanie wyobrazić. Od kiedy tylko pamiętam, to także zawsze wstrzymuję oddech, przechodząc obok palaczy, żeby nie wdychać tego smrodu.
  3. A odnośnie innej trucizny.. ..będąc 12-14 letnim dzieciakiem kilka razy próbowałam bardzo niewielkich ilości piwa, a innych form alkoholu nigdy nie miałam w ustach. Jednak już w wieku 15 lat uznałam, że nie chcę mieć już nigdy jakiejkolwiek styczności ze spożywaniem alkoholu i tak też zostało do dzisiaj. Tak, jestem także Straight Edge.
  4. Boję się psów. Nie przepadam za ich towarzystwem, ale mimo wszystko staram się być przyjaźnie nastawiona.
  5. Nie znoszę i koszmarnie boję się pająków, wszelkich robali i owadów (i gołębi!).
  6. Kocham zapach czekolady. O ile do jej jedzenia mnie w ogóle nie ciągnie, bo na raw weganizmie idealnie zastępują mi ją świeże daktyle, to szukam jej zapachu wszędzie, gdzie tylko mogę.
    _dsc7655bbbb
  7. W wieku 3 lat zaczęłam jeździć na nartach, a rok później pierwszy raz zjechałam z obydwu tras Kasprowego Wierchu. Po zjechaniu z Doliny Gąsienicowej wjeżdżałam w niezabezpieczonym/niezamkniętym krzesełku (do 2000 roku była tam stara kolej krzesełkowa 1-osobowa i nikt z obsługi nie pomyślał, że 4-letnie dziecko nie da rady samo zamknąć blokady) kilkaset metrów nad skałami. To jedno z tych przeżyć, które pamięta się do końca życia, mimo upływających lat. Aaaaaa po latach narciarstwa i tak przerzuciłam się na snowboard.
  8. Jestem bardzo skrajna. Nie potrafię „odczuwać/widzieć odcieni szarości” – czerń albo biel, ogromne emocje lub ich brak, wszystko albo nic – pewnie także dlatego tak łatwo jest mi odżywiać się całkowicie na surowo.
  9. Mój tatuaż na brzuchu od kilku lat nadal czeka na dopracowanie i poprawienie, ale wciąż się z tym wstrzymuję, ponieważ nie byłam w stanie wytrzymać bólu w tym miejscu bez znieczulenia. W końcu się za to wezmę.. ..jak się znajdzie odpowiedni tatuator.
  10. Chodziłam do sportowego gimnazjum, gdzie trenowałam koszykówkę. Złe czasy.
  11. Od kiedy tylko pamiętam byłam (i mimo krótkich spódniczek nadal jestem) „chłopczycą” – od zainteresowań i sportów do ubioru czy zachowania. Przez większość życia nosiłam tylko męskie ciuchy. Nadal w dużej mierze preferuję raczej męskie części garderoby.
  12. ..i przy okazji – nigdy nie chodziłam w butach na obcasie. I chyba w ogóle sobie nie przypominam, żebym chodziła w jakichkolwiek damskich butach.
    _dsc7650bb
  13. Mam trzy kolczyki w prawym uchu i dwa kolczyki w wardze (wszystkie to zwykłe kółeczka z kulką). Od momentu, kiedy zostały zrobione nigdy ich nie wyjmowałam.
  14. Unikam oglądania wszelkich horrorów i innych psychopatycznych lub upiornych filmów, bo nawet te najsłabsze mnie totalnie przerażają.
  15. Za szkolnych czasów lubiłam WF, przysposobienie obronne, informatykę, przedmioty artystyczne (technika, plastyka, muzyka) i angielski, a nie znosiłam.. ..całej reszty.
  16. Momentem przełomowym było dla mnie przeczytanie książek: „Biała Księga” (Ramtha) oraz „Zniknięcie Wszechświata” (Gary Renard), kiedy to całkowicie zmieniło się moje podejście i postrzeganie świata, życia i siebie samej.
  17. Zawsze nastawiam budzik na godzinę z nieparzystą ilością minut.
  18. Mam bardzo wybredny, ograniczony (i najlepszy, jaki znam ;)) gust, dlatego większość moich ciuchów wygląda prawie tak samo lub są zduplikowane i od lat chodzę w tych samych rzeczach. Nigdy nie kupuję ubrań „z przypadku”, czasem latami poluję na coś, co mi się spodoba.
    _dsc7643bbbbj
  19. Pierwszy raz w życiu użyłam jakiegokolwiek kosmetyku do makijażu w wieku 19 lat. Była to tylko czarna kredka do oczu, która do dzisiaj jest jednym z niewielu specyfików, których używam.
  20. ..i nigdy nie malowałam paznokci.
  21. Nienawidzę ananasów! Nie jestem w stanie znieść nawet ich zapachu. Z owoców i warzyw nie znoszę (ale ananananasa nic nie przebije) także korzenia pietruszki, selera, buraków, cykorii, dragonfruita/pitai, grapefruitów i.. ..świeżych daktyli gatunku Barhi (w przeciwieństwie do innych gatunków, które totalnie uwielbiam).
  22. Jestem krótkowidzem. Obecnie moja wada wzroku osiągnęła -8,5 dioptrii (w przeliczeniu na soczewki: -7,5) i wciąż czekam, aż się zatrzyma.
  23. Mam także anizokorię – różną średnicę źrenic. Nie mam pojęcia dlaczego.
  24. Nie znoszę natłoku rzeczy, bałaganu, niepoukładanych przedmiotów i wszelkich tego typu aspektów, które powodują wizualny chaos.
  25. W pliku na komputerze mam od lat spisane wszystkie swoje rzeczy i nic zbędnego nie gromadzę.
  26. Gram na gitarze – ale bardzo amatorsko, dla przyjemności, obecnie tylko w domowym zaciszu. Śpiewać i „drzeć japę” też uwielbiam, ale niestety głosu do tego nie mam.
  27. Bardzo nie lubię podróży oraz wszelkich większych zmian. Mocno cenię sobie zewnętrzną stabilność.
  28. Zawsze chodzę spać z umytymi, mokrymi włosami. Już prędzej mogłabym nie umyć ciała, niż głowy przed spaniem.
  29. Czerń to kolor, który zdecydowanie dominuje wśród wszystkiego, co posiadam i czym się otaczam. Jeden z niewielu pięknych kolorów.
  30. Nigdy nie leciałam samolotem.
  31. Nie ukończyłam studiów. Po maturze podejmowałam dalszą edukację – studiowałam Turystykę i Rekreację na AWFie, dwa lata Muzykologię na UW i zaliczyłam rok Szkoły Muzycznej – ale każdy z tych kierunków przerywałam.
  32. Jestem totalną outsiderką. Czasem lgnę do ludzi, jednak zbyt długie przebywanie z innymi osobami mnie męczy i najlepiej czuję się w swoim własnym towarzystwie.
  33. Od blisko 4,5 roku – czyli prawie od początku mojego surowego weganizmu – jem tylko pałeczkami. Wyjątek stanowią jedynie lody bananowe.
  34. Nigdy nie piłam kawy.
  35. Mam pluszowego kompana, którym jest owieczka Yoshi. I nie czuję grama żenady.
    _dsc6217bb
  36. Ogromnie fascynuje i inspiruje mnie kultura Japonii.
  37. W liceum przeczytałam tylko jedną jedyną lekturę, o treści innych nie miałam nawet pojęcia. I to właśnie ona pojawiła się na maturze mojego rocznika.
  38. Otaczam się wieloma różnymi aktywnościami i różne sporty mi towarzyszyły w życiu, ale to deskorolkę od kilkunastu lat darzę największym zamiłowaniem, mimo niejednej kilkuletniej przerwy od tego sportu i zaczynania od nowa. I na pewno jeszcze wrócę do jazdy. Skejtem to się zostaje chyba już całe życie.
  39. Jako dziecko bardzo dużo grałam z dorosłymi w karty – często na pieniądze.
  40. Mój organizm momentalnie reaguje łzami na odczuwane emocje. Stres, ból, strach, radość, szczęście, tęsknota, wzruszenie – od razu pojawiają się u mnie łzy. Zawsze także płaczę ze śmiechu.
  41. Metallica (i James Hetfield <3) – od kiedy tylko zaczęłam jej słuchać – jest dla mnie niezmiennie numerem jeden, jeśli chodzi o artystów muzycznych.
  42. Zanim jeszcze zaczęłam odżywiać się samymi owocami i warzywami, to miałam bardzo wybredny smak. Nie znosiłam bardzo wielu produktów, potraw oraz połączeń smakowych – m.in. wszelkiej azjatyckiej kuchni z ryżem na czele.
  43. Mam ogromną nadwrażliwość na określone odgłosy, które są wydawane przez innych ludzi, czyli tzw. Mizofonię. Są one dla mnie nie do zniesienia i doprowadzają do totalnej irytacji. Dopiero kilka lat temu dowiedziałam się, że jest to jakkolwiek sklasyfikowana przypadłość. Wcześniej byłam przekonana, że mają tak wszyscy ludzie.
  44. Pierwszą uwagę w szkole dostałam w 2 gimnazjum. Zajęła 2,5 strony zeszytu. Jak już dostać, to porządnie.
  45. Najdłuższy dystans na rolkach, jaki pokonałam jednorazowo jednego dnia to 100 kilometrów, co udało mi się wykonać w lipcu tego roku.
    100km
  46. Uwielbiam „powracać” do wspomnień lat 90. – muzyki, seriali, filmów, kreskówek i wszelkich innych form, na które pożytkowaliśmy w dzieciństwie czas, kiedy to nie było jeszcze Internetu.
  47. Poza hardcorem, metalem i innymi cięższymi rockowymi brzmieniami, bardzo lubię także muzykę country.
  48. Nie mam prawa jazdy. Kilka lat temu, po trzech niezdanych egzaminach, odpuściłam i więcej prób nie podjęłam. I dobrze, bo jestem totalnie zdezorientowana, jeśli chodzi o ruch drogowy podczas prowadzenia.
  49. Bardzo drażnią mnie wszelkie błędy językowe – zarówno w mowie, jak i w piśmie. Sama oczywiście także czasem je popełniam, ale zawsze zwracam uwagę na poprawność moich wypowiedzi.
  50. Jestem tylko projekcją Twoich własnych myśli i odbiciem tego, jak postrzegasz samego siebie.

 

No i po pięćdziesiątce. Ciekawa jestem czy ktoś chciał przez to przebrnąć, ale może i tacy się znaleźli n__n

Share Button
  • (Visited 1 960 times, 1 visits today)
    • Katarzyna Łożyńska

      Jak dobrze wiedzieć, że istnieje na świecie ktoś inny niż ja cierpiący na mizofonię :) Okropnie uprzykrza życie i w moim przypadku jedyne lekarstwo to izolacja.

      • Dokłaaadnie ;) Ale miło, że jednak są tu i inne takie osoby ^_^

    • Tova

      Przebrnełam. Mało tego, spora część mogłaby się znaleźć w moich „50 faktach o mnie” :D Między innymi granie w karty z dorosłymi na pieniądze xD

      • Bardzo przyjemnie czytać, że coś by się pokrywało – człowiek dostrzega, że nie jest sam w swoich „zboczeniach” ^_^

    • Matylda Krasoczko

      Aaa! Ja od małego absolutnie nie mogę znieść chrapania. Nigdy wcześniej nie słyszałam o mizofonii!
      Nie jestem raw, ani nawet vege – moja dieta to w uproszczeniu warzywa / owoce / ziarna / ryby / mięso bardzo rzadko / brak glutenu, cukru, mleka i chemii. Ale chciałam zostawić komentarz, żeby dać Ci znać, że jesteś inspirująca dla różnych osób. ^^
      40. – mam bardzo podobnie, ale uważam, że tak właśnie powinno być! To naturalne, że organizm chce na bieżąco przeprocesować każdą emocję – a to, że przez wieki ludzie nauczyli się odmawiać mu tego prawa, to już osobna historia.

      Hi5 jeśli chodzi o minimalizm i Japonię! Tylko (a propos punktu nr 49. ;)) – Twoje imię Japończyk wymówiłby raczej jako „śoodzin”, a nie „szoodżin”. :)

      Keep doing what you love! <3 :)

      • Hej, dzięki za komentarz! Bardzo cieszy, że są ludzi, którzy gdzieś tam podobnie się odnajdują w niektórych sprawach n__n
        Akurat chrapanie to coś, co przeszkadza chyba większości ludzi, których znam i wydaje mi się, że to niekoniecznie ma związek z mizofonią ;)

        Co do wymowy „Shojin” to też już ktoś chyba tutaj poruszał tę kwestię – ja nakierowałam na wymowę „zamerykańszczoną”, bo jest po prostu łatwiej przyswajalna i prostsza do wymówienia dla „nas” ;) Aczkolwiek oczywiście mam świadomość, że oryginalnie jest to sepleniąco-zmiękczona wymowa n__n

        Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki!

    • Icebelle Neko-chan

      Przeczytałam! ^.^ W kilku kwestiach mam podobnie (muzyka, przewaga czarnych ubrań, gitara, fascynacja Japonią, wyczulony smak na zestawienia i jakość tego, co jem, strach przed psami, większością owadów i gołębiami – chociaż pająków akurat się nie boję). Zamiast mizofonii mam nadwrażliwość na dotyk – zwłaszcza na nawet drobne zmiany temperatury oraz fakturę tego, czego dotykam i podobnie, jak w przypadku Twojej mizofonii, pewne dotykane przeze mnie rzeczy sprawiają mi ból (mimo, że inni nie odczuwają nic takiego). Jeśli chodzi o kontakty z ludźmi, myślę, że poniekąd Cię rozumiem – mnie również dłuższe przebywanie męczy. Myślę, że człowiek potrzebuje czasami przetrawić ostatnie przeżycia i emocje, wyciszyć się i pobyć samemu ze swoimi przemyśleniami. Od kilku lat uważam, że osoby, które nie mają czasu, by być samemu, rzadziej wyciągają wnioski z raz już popełnionych błędów. Wyciszenie jest też czasem, który możemy wykorzystać na samorozwój (wiem, głupio to brzmi z ust osoby, która zawodowo i prywatnie spędza dużo czasu przed komputerem). Kiedyś ktoś powiedział mi, że niezależnie od statusu, zarobków, czy naszego znaczenia dla świata, dla każdego z nas doba ma tyle samo minut, a to, jak je wykorzystamy, czyni nas tym, kim teraz jesteśmy :p

      • Hej,
        bardzo ładnie napisane, dzięki za komentarz! :)

    • Marysia Strękowska

      Także jestem chłopczycą. :D Aktualnie rodzice oraz wychowawczyni naciskają na mnie, bym nosiła obcisłe jeansy, spódniczki i getry. ;-; Czarne rzeczy i morówki – kocham. Mam dziwny smak nienawidzę chleba, czekolady, mięsa (teraz mam wolny wybór, ale wcześniej modlono się bym zaczęła je jeść), kocham banany, cytrusy i… brokuły xD. Lubię spać w ciuchach „na wyjście” nienawidzę piżam. Pozdrawiam! :D

      • Ależ miło, że i Ty należysz do grona tych bab, które dobrze się czują w nieco bardziej chłopięcym wydaniu ^_^ Jak dobrze, że ktoś to rozumie n__n
        Ale i zaskoczyłaś mnie, bo mimo podobieństwa, to u mnie (zanim przeszłam na surowy weganizm i w ogóle weganizm) było totalnie odwrotnie do Twej nienawiści – najbardziej uwielbiałam chleb, czekoladowe rzeczy i mięso ^_^ I uwielbiam piżamy – ale koniecznie z krótkimi szortami i luźną koszulką na ramiączkach – inne nie wchodzą w grę ^_^

        I jak to można z kimś złapać coś tak podobnego, a jednocześnie tyle przeciwności n___n

        Pozdrawiam, dzięki bardzo za komentarz i za bycie wspaniałą osobą <3