9 błędów (początkujących) witarian – doświadczenia po trzech latach surowego weganizmu.

16 marca 2015 minęła moja trzecia rocznica odżywiania w 100% na surowo. Przez ostatnie trzy lata odżywiałam się tylko owocami, warzywami i kiełkami i nadal uważam, że moje odżywianie już nie powróci do żadnej z poprzednich form. Jedyna zmiana jaka może nastąpić to dotarcie do breatharianizmu i stanu Inedii.

Po tych trzech latach szukania, czytania, zdobywania informacji, rozmów w środowisku witariańskim i – przede wszystkim – uczenia się na własnych doświadczeniach, myślę, że jest to dobry moment na wspomnienie o kilku witariańskich błędach (z mojego punktu widzenia). Niektórych sama doświadczyłam, na innych nadal się uczę, a są i takie, które nigdy mnie nie dotyczyły.

Piszę oczywiście o błędach na wysokowęglowodanowym, niskotłuszczowym surowym weganizmie. Inne witariańskie formy odżywiania (np. wysokotłuszczowe, całkowicie fruitariańskie, niskokaloryczne etc.) są mi obce, sama ich nie testowałam i nie skupiam się na nich. Dla mnie surowy weganizm to jest ten jeden – najprostszy, owocowo-warzywny sposób odżywiania i o takiej jego formie zawsze piszę.

Jakie błędy popełniają (głównie początkujący) witarianie? Czego unikać, jak podchodzić do wysokowęglowodanowego, wegańskiego surowego odżywiania?

_dsc7980bb

 

1. Jedzenie zbyt mało.

Wysokowęglowodanowy surowy weganizm wymaga jedzenia dużych objętościowo posiłków, aby zaspokoić zapotrzebowanie kaloryczne organizmu. Ludzie często unikają bardzo dużych ilości owocowego cukru w obawie przed przytyciem czy chorobami typu cukrzyca. Jednak owoce są podstawą tego sposobu odżywiania. Spożywanie zbyt małej ilości kalorii z węglowodanów prowadzi często do zachcianek na tłuszcze czy gotowane jedzenie. Jedzenie dużej ilości surowego jedzenia przychodzi z czasem i zdecydowanie nie należy jeść więcej niż potrzeba. Dobrze jest sięgać po wysokokaloryczne owoce jak banany, świeże daktyle, sharonki (persymony). Do kontroli spożywanych kalorii bardzo przydatna jest strona i aplikacja Cronometer. Warto korzystać z małej wagi kuchennej, aby pomiary były bardziej dokładne. Ile należy spożywać kalorii? Tyle, ile potrzebuje Twój organizm. Dla jednych będzie to 3000 kcal, a komu innemu wystarczy 1500 kcal. Nie uważam, aby każdy musiał spożywać wielkie ilości owocowych węglowodanów, które są dużo ponad jego zapotrzebowanie kaloryczne. Są osoby, których waga będzie stabilna na dużo mniejszej ilości i sami też będą czuć się fantastycznie.

 

2. Wpychanie jedzenia na siłę.

Ten punkt jest też związany z tym zamieszczonym powyżej. Surowi weganie na diecie wysokowęglowodanowej często chcąc spożyć więcej kalorii, zaczynają wpychać w siebie jedzenie na siłę. Jeżeli organizm mówi stop to znaczy, że więcej nie potrzebuje. Żołądek z czasem sam się przyzwyczai do większej ilości kalorii i rozpychanie go na siłę nie jest potrzebne. Jeżeli na początku nie jesteś w stanie spożywać dużej ilości kalorii to daj sobie trochę czasu. Nawet jeśli waga zacznie niepożądanie spadać to w końcu powinna zacząć się normować. Większość witarian dopiero po jakimś czasie nauczyła się i była zdolna zacząć jeść ogromne ilości surowych, owocowych kalorii. Ciesz się czasem, w którym potrzebujesz mniej jedzenia – mniej wydatków, więcej czasu.

 

3. Nieprawidłowe łączenie pokarmów.

O łączeniu surowych, roślinnych pokarmów już nie jednokrotnie wspominałam. Są lepsze i gorsze połączenia, które mogą mieć ogromny wpływ na proces trawienia, a co za tym idzie – naszego samopoczucia. Dołączam schemat dobrych i złych połączeń owoców i warzyw. Jednak trzeba również samemu sprawdzić, jak własny organizm reaguje na konkretne połączenia produktów. Jednym one służą, a innym nie. Najlepsze dla trawienia są prawdopodobnie monoposiłki – składające się z jednego rodzaju owocu na posiłek. Wysokowęglowodanowy surowy weganizm to przede wszystkim prostota. Tutaj nie trzeba przygotowywać imitacji potraw, mieszać dziesiątek produktów. Im prościej, im mniej składników tym lepiej dla trawienia.Do strawienia różnych grup produktów wydzielane są różne enzymy. Nieprawidłowe łączenie produktów z czasem osłabia aparat enzymatyczny. Pokarm jest trawiony z trudem. Część pokarmu zaczyna gnić, a część – organizm przekształca w tłuszcz.
(Michał Tombak – „Czy Można Żyć 150 lat?”)

 

4. Nieodpowiednia dbałość o zęby.

Z dzisiejszego punktu widzenia sama wiem, jak bardzo jest to istotna sprawa. Kwaśne owoce potrafią wyrządzić spore szkody w szkliwie, niedokładne mycie zębów prowadzi do zapalenia dziąseł, a cukier z owoców także może przyczynić się do próchnicy. Po kwaśnych owocach najlepiej przepłukać zęby wodą, a umyć dopiero po ok. 20-30 minutach. Z tego, co wiem, do higieny jamy ustnej świetnie sprawdza się – choć sama jeszcze nie testowałam – ssanie oleju kokosowego. Można również korzystać z wszelkich wegańskich (nietestowanych) past do zębów bez fluoru. Szczoteczka? Miękka, z najprostszym włosiem, bez żadnych gadżetów, gumeczek i udziwnień. Warto także zainwestować w szczoteczkę elektryczną (nawet z niskiej półki cenowej) lub soniczną.

 

5. Brak ruchu.

Witarianizm, czyli mnóstwo energii z owocowych węglowodanów. Aby ja spożytkować potrzeba ruchu! Jest on tym bardziej ważny, by nie zaczęły spalać się i zanikać mięśnie. Na witarianizmie może spadać waga, która okaże się kilogramami lecącymi nie tylko z tłuszczu, ale w dużej mierze i z mięśni. Doświadczyłam tego na własnej skórze i zdecydowanie nie polecam. Zdarza się, że witarianie wyglądają na wychudzonych, bez mięśni i siły. Dla własnego zdrowia, kondycji, sprawności, samopoczucia – wysiłek fizyczny jest bardzo ważny! Nie muszą to być wykańczające treningi na siłowni czy codzienne dwugodzinne bieganie. Jest tak wiele różnych form aktywnego spędzania czasu, że każdy w czymś odnajdzie radość i pasję. Dieta nie zastąpi wszystkiego! Ruch, przebywanie na słońcu są tak samo istotne dla dobrego zdrowia i kondycji!

 

6. Szukanie wzorów na zewnątrz.

Gdy wchodzisz na nieznany grunt zaczynasz szukać, doświadczać. Bardzo dobrze, gdy człowiek pyta, uczy się i szuka inspiracji. Jednak często początkujący witarianie zaczynają wzorować się na innych oraz ich odżywianiu. Dlaczego jest to błąd? Każdy organizm ma inne potrzeby, każdy człowiek lubi inne rzeczy i inaczej reaguje na poszczególne produkty i połączenia. Czerpanie inspiracji, zadawanie pytań to wspaniałe dodatki, ale przede wszystkim to Twój organizm powie Ci jakie surowe pożywienie i w jakich ilościach oraz połączeniach powinieneś spożywać. Eksperymentuj i zbieraj przede wszystkim własne doświadczenie. Obserwowanie własnego ciała i jego reakcji jest bardzo ważne i to właśnie pozwoli Ci czerpać najwięcej przyjemności i korzyści z surowego wegańskiego jedzenia. Bądź swoim własnym mistrzem, nie szukaj na zewnątrz.

 

7. Zbyt mało zieleniny.

Zielone, najlepiej ekologiczne liście to bardzo istotny element surowego weganizmu, który zdarza się, że jest mocno pomijany na rzecz ogromnych ilości owoców. Warto spożywać wszelkie sałaty, szpinak, jarmuż czy inne zielone liściaste jedzonko, także to dziko rosnące.

 

8. Niedokładne przeżuwanie. Jedzenie zbyt szybko.

Niezależnie od sposobu odżywiania ludzie zazwyczaj spożywają posiłki w pośpiechu, wkładając do ust zbyt duże jego ilości, a jedzenie nie jest dokładnie przeżuwane. Proces trawienia rozpoczyna się już w jamie ustnej, dlatego tak ważne jest dokładne żucie pokarmów, mieszanie ze śliną i jedzenie powoli, świadomie.Pośpiech podczas jedzenia, złe przeżuwanie pokarmu, zakłóca proces trawienia. Pokarm nie jest trawiony całkowicie i odkłada się w postaci tłuszczu. Żeby się pozbyć tego przyzwyczajenia należy przyjąć jako zasadę, że każdy kęs pokarmu powinien być przeżuty minimum 50 razy.
(Michał Tombak – „Czy Można Żyć 150 lat?”)

 

9. Spożywanie zimnych pokarmów.

Surowe, żywe jedzenie nie jest równoznaczne z zimnym jedzeniem! Zdarza się, że witarianie ładują do lodówki swoje surowe zapasy jedzenia, by trzymały świeżość i konsumują je, gdy są zimne. Jednak ogrom owoców i warzyw nie musi i nie powinien być przechowywany w lodówce. Produkty, które powinny przesiadywać w chłodzie dobrze jest wyjąć jakiś czas przed spożyciem, aby miały one temperaturę pokojową. O wychłodzeniu organizmu (m.in. przez spożywanie zimnych pokarmów) na witarianizmie pisałam już w tym poście – tam też odsyłam. Może się przydać również wpis o przechowywaniu owoców i warzyw – odsyłam tutaj.

Share Button
  • (Visited 1 278 times, 1 visits today)
    • Widze że blog ciekawy ale chyba na nim nie zarabiasz. A możesz zarobić całkiem nieźle promując produkty związane ze zdrowiem , szkoda żeby ruch na twojej stronie się marnował, jak możesz dorobić sobie niezłą pensję, wpisz sobie w google – spieniężanie stron o zdrowiu i urodzie

      • Dziękuję, nie skorzystam, nie taki jest cel tego bloga :)

    • Witaj,
      powstała ostatnio grupa na Facebook'u, której celem jest zrzeszanie alternatywnych blogerów/vlogerów. Chcemy dać możliwość promowania się i obserwowania blogów czy kanałów, które są interesujące. Myślę, że zainteresuje Cię to.
      https://www.facebook.com/groups/369883419877209/?fref=ts
      Zapraszam!

    • Hej, prowadzisz bardzo inspirujący blog, dzięki! Przez Ciebie stałem się wielkim fanem daktyli (szczególnie po treningu), choć do tej pory uważałem je za zbyt słodkie.

      Przerobiłem już pkt 1,4,9. Z zieleniną nie mam problemu, z brakiem ruchu też nie, z wielkością żołądka pewnie też nie, bo potrafię po jedzeniu turlać się jak beczka. Po dwóch próbach podejścia do 100% witarianizmu w sumie stwierdziłem, że i tak pewnie jem w skali tygodnia 50%-80% surowizny, więc może nic na siłę.

      Nie wiem jaka jest Twoja opinia, ale zrobiłem prawdopodobnie jeszcze jeden błąd: zbyt częste jedzenie albo zbyt długie jedzenie. Gdy kończyłem śniadanie zaczynała się już pora na obiad. Podobno trzeba jeść 3-4 posiłki i zachować 2-3 godzinny odstęp. Ciekaw jestem jaka jest Twoja opinia.

      Jeżeli chodzi o punkt 4 to osobiście uważam, że lepiej poczekać po zjedzeniu owoców godzinę lub nawet dwie po soku z owoców. A jak ognia unikam szczoteczek elektrycznych, bo ścierają mi szkliwo. Zwykle używam dwóch szczoteczek, jedną miękką jak mi się spieszy (właśnie 30min po jedzeniu), a średnią jak szczotkuję później.

      • Hej Marku!
        Bardzo dziękuję za wspaniały komentarz!
        Jeżeli i tak jesz sporo surowizny, a reszta Twojego pożywienia jest wegańska to zdecydowanie nie ma co się zmuszać, jeżeli 100% raw Ci nie do końca odpowiada. Każdy ma inną drogę – może jeszcze przyjdzie moment, że Twój organizm będzie chciał się odżywiać całkowicie na surowo i to nie będzie stanowiło dla Ciebie żadnego problemu.

        Zbyt długie lub zbyt częste jedzenie wg mnie absolutnie nie jest błędem. Pokarm należy jeść wolno, dokładnie przeżuwać, mieszać ze śliną, jeść świadomie, aby jeszcze bardziej ułatwić trawienie. Pamiętajmy też, że informacja o sytości dociera do mózgu z kilkunasto- lub kilkudziesieciominutowym opóźnieniem, więc powolne jedzenie służy także temu, by nie lepiej wyczuć moment, kiedy organizm nie potrzebuje już jedzenia.
        Ilość posiłków to także sprawa bardzo indywidualna. Jedni mają potrzebę jedzenia bardzo wielu posiłków, innym wystarczy jeden czy dwa. Ja jestem daleka od trzymania się jakichkolwiek ustalonych ram. Każdy ma swój własny organizm i to jego powinien słuchać, ponieważ każdemu służy co innego. Ja nie przestrzegam jakichkolwiek odstępów między "posiłkami" – po prostu jem owoce i warzywa, kiedy chcę. W moim przypadku wyszło także to, że jem w krótkim oknie żywieniowym, ponieważ jest mi tak wygodniej jeśli chodzi o czas i bardzo dobrze się czuję.

        Po zjedzeniu owoców zdecydowanie należy odczekać (przynajmniej te 20-30 min, ale to też zależy od indywidualnych potrzeb, ja również czekam ok. 1-2 godz., ponieważ mam bardzo wrażliwe zęby), zanim użyje się szczoteczki do zębów. Warto jednak od razu po zjedzeniu, zwłaszcza kwaśnych/soczystych owoców przepłukać zęby wodą, by trochę je przed tym kwasem uchronić.

        Pozdrawiam i dzięki jeszcze raz! (⋂‿⋂)

    • Pingback: 10 powodów, dla których warto przejść na witariański weganizm i jeść surowe owoce i warzywa. – Shojin – Raw Vegan & Workout()