Kiełkowanie ciecierzycy, czyli jak jeść strączki na surowo

Strączki na surowo? Oczywiście! Bardzo często gdzieś czytam, że witarianizm wyklucza jedzenie roślin strączkowych, że nie można ich jeść na surowo. Na pewno nie wykluczam, że są osoby, którym surowe, czyli skiełkowane nasiona strączków będą szkodziły – dlatego warto najpierw sprawdzić na niewielkich ilościach, jak organizm będzie reagował. Ja jem kiełki strączków (ciecierzyca, soczewica, fasola mung) niemalże codziennie od 5,5 roku i nigdy nie miałam najmniejszych problemów z żołądkiem, samopoczuciem czy trawieniem. Mój organizm tak się nakręcił na RAW, że strączki czy warzywa trawią się tak samo błyskawicznie, jak owoce. Jednak zawsze warto pamiętać o bardzo dokładnym przeżuwaniu pokarmów i powolnym jedzeniu.

Strączki są świetnym źródłem białka na diecie roślinnej, ale dla mnie głównym powodem ich spożywania jest po prostu smak. Przede wszystkim kiełki ciecierzycy – są fantastyczne w smaku. O ile owoce rewelacyjnie zastąpiły wszelkie słodko-cukrowe smaki, które uwielbiam od najmłodszych lat, to ciecierzyca w moim odczuciu jest świetnym smakowym zamiennikiem wszelkich chlebowo-mącznych produktów, które także kiedyś mnie zachwycały. I właściwie więcej smaków mi już nie potrzeba.

Ale do rzeczy. Gotowe kiełki strączków można kupić w wielu sklepach – zamknięte w pudełeczkach 150- i 200-gramowych (często ich waga wynosi jednak ok. 20-50 g więcej) pod postacią mieszanki „Stir Fry”, czyli „kiełki na patelnię”. Zawierają one kiełki ciecierzycy, fasoli mung i soczewicy. Można też kupić same kiełki soczewicy, jednak na mono-ciecierzycę jeszcze nigdy nie trafiłam. A, że ciecierzyca jest zdecydowanie najlepsza z całej mieszanki, to trzeba było spróbować kiełkowania samemu. W ciągu 5,5 roku na RAW podchodziłam do ich kiełkowania.. ..kilkanaście razy! Nigdy nie wychodziło. Ferment, pleśń, nie wykiełkowało, zapomniało się.. Ale w końcu nadszedł ten moment, kiedy zebrałam się do ponownej próby i.. ..udało się. W końcu. Powoli nabieram coraz większej wprawy, a mimo wszystko czasem też się zdarzy, że jednak coś nie wyjdzie. Dlatego – jeśli Ci zależy, to nie poddawaj się w tych zmaganiach z kiełkowaniem. Proces jest naprawdę prosty, nie pochłania czasu, a jedynie wymaga regularności i minimum cierpliwości.

nazwakiee

Jak zatem w końcu wyszło mi to kiełkowanie.. Te wskazówki nie będą się pewnie za bardzo różniły od wszelkich poradników, które można znaleźć w Internecie, ale może komuś się przyda. Jest to oczywiście sposób bez użycia kiełkownicy, a najprostszych kilku przedmiotów.

Przede wszystkim – o czym warto pamiętać – nie zniechęcać się zapachem! Kiełkująca ciecierzyca nie pachnie zbyt przyjemnie i zachwycająco.. Ale po każdym kilkukrotnym przepłukaniu zapach znika i nasionka dalej można zostawić do dalszego wypuszczania ogonków.

 

Co potrzeba?

  • Suche ziarno ciecierzycy (tak, takie zwykłe z marketu, może być BIO, może nie być BIO)
  • Słoik
  • Gaza (taka z apteki za kilka groszy)
  • Gumka
  • Pojemnik, do którego będzie można włożyć przechylony słoik, by ściekała do niego woda

nazwakkuu nazwakk

 

 

I etap: namaczanie

Pierwsze, co należy zrobić, to kilkukrotnie przepłukać niezbyt dużą ilość suchych ziaren ciecierzycy (znacznie zwiększą swoją objętość po skiełowaniu), a następnie zalać je w słoiku wodą (ja używałam letniej/temperatury pokojowej) i odstawić na ok. 12-16 godzin do namoczenia. Ilość wody powinna być mniej więcej 2-3 krotnie większa, niż objętość zajmowana przez wsypane do słoika ziarna ciecierzycy, ponieważ nasionka mocno wchłoną wodę i zostanie jej znacznie mniej (tak na zdjęciach poniżej – wody po okresie namaczania zostało tyle, że ledwie przykrywa ciecierzycę).

nazwakkk nazwakku

 

II etap: kiełkowanie

Namoczone przez kilkanaście godzin ziarenka znacznie zwiększą swoją objętość i powinny pokazać się na nich malutkie, białe zalążki kiełka (nie wiem czy trafnie to nazywam, ale to mi przychodzi na myśl).

Po okresie namaczania trzeba dokładnie przepłukać nasiona, wylać całą wodę, a następnie nałożyć na górę słoika rozłożoną gazę i założyć gumkę, aby dobrze się trzymała. Teraz słoik należy odwrócić do góry nogami (gazą do dołu) i ustawić pod lekkim kątem w jakimś pojemniku/naczyniu, do którego mogą spływać resztki wody ze słoika. 

Następnie należy powtarzać czynność przepłukiwania ciecierzycy kilka razy na dobę (u mnie zazwyczaj wychodziło 3-4 razy w ciągu dnia). Za każdym razem tak samo trzeba przepłukać kilka razy ziarenka, wylać wodę, zamocować gazę za pomocą gumki i odwrócić pod kątem gazą do dołu. 

Słoik z kiełkującą ciecierzycą dobrze by było postawić w niezbyt nasłonecznionym miejscu – nie wiem, jak to się ma do teorii, ale w praktyce to się u mnie sprawdziło. Przy dużych upałach i wysokiej temperaturze bardzo łatwo o fermentację i psucie, dlatego też sugerowałabym trzymać słoik z kiełkującymi ziarenkami w niezbyt upalnej temperaturze pokojowej.

nazwakkio nazwakkkl

 

III etap: konsumowaaaaanie!

I właściwie tutaj już się kończy cała filozofia. Po 2-4 dniach nasiona powinny wypuścić już ładne białe kiełki – w jednych ziarenkach ogonki pojawią się szybciej i będą dłuższe, innym będzie potrzeba nieco więcej czasu.

Kiedy wszystkie nasionka wypuszczą już swoje ogonki, to można je przechowywać w lodówce przez kilka dni (ale sugerowałabym je konsumować, jak najszybciej, bo kiełki dość łatwo się psują).

Tak przygotowane kiełki można wrzucić do wielkiej warzywiastej sałatki, zrobić z nich RAW hummus, jeść same lub.. ..na co kto ma ochotę.

kkkki

 

Warto pamiętać, żeby nie zniechęcać się zapachem w trakcie kiełkowania. Jak wspominałam na początku – nasiona w słoiku nie pachną zbyt zachwycająco, ale po kilkukrotnym przepłukaniu zapach znika.

Różnica w smaku pomiędzy gotowcami ze sklepu a tymi zrobionymi samodzielnie? Dla mnie jest faktycznie odczuwalna, ale.. ..zdecydowanie na korzyść sklepowych gotowców. Kiełkowałam nasiona ciecierzycy różnych firm – zarówno BIO, jak i nie-BIO i mimo wszystko te ze sklepowych pudełeczek mają dla mnie lekką przewagę smakową, wydają mi się bardziej słodkie. Ale na pewno nie chcę tu nikogo zniechęcać – kiełkować i tak warto, bo można uzyskać znacznie więcej kiełków ciecierzycy, niż w sklepowych mieszankach „Stir Fry” i oczywiście cenowo także jest korzystniej.

Pozostaje życzyć powodzenia i.. ..smacznego.

Share Button
  • (Visited 698 times, 2 visits today)
    • Piotr Pajert

      Dzięki za artykuł. Jednak wszędzie w internecie czytam, że kiełków ciecierzycy, soczewicy itp nie powinno się jeść na surowo, tylko trzeba poddusić albo ugotować. To jak to w końcu jest?

      „Na surowo nie wolno też jeść większości roślin strączkowych czy kiełków cieciorki i soczewicy. Zawarte w nich substancje antyodżywcze hamują wchłanianie cennych składników, zaburzają proces trawienia, a nawet mogą powodować zlepiania się krwinek. Inne kiełki – np. rzodkiewki, brokułów czy słonecznika nadają się do jedzenia na surowo, jednak należy je starannie opłukać, a najlepiej sparzyć, bo mogą być zanieczyszczone pasożytami lub bakteriami.”

      • Hej :)
        Odniosłam się do takich stwierdzeń w moim tekście:
        „Na pewno nie wykluczam, że są osoby, którym surowe, czyli skiełkowane nasiona strączków będą szkodziły – dlatego warto najpierw sprawdzić na niewielkich ilościach, jak organizm będzie reagował. Ja jem kiełki strączków (ciecierzyca, soczewica, fasola mung) niemalże codziennie od 5,5 roku i nigdy nie miałam najmniejszych problemów z żołądkiem, samopoczuciem czy trawieniem.”

        Też czytałam mnóstwo takich informacji, ale do tej pory nie znam nikogo, komu w jakikolwiek sposób by zaszkodziły :) Aczkolwiek, jak napisałam, warto najpierw sprawdzić na sobie, na małej ilości, jak organizm traktuje kiełki strączków :)

    • Jakub Baran

      A jesz czasem fermentowane strączki, czy tylko je kiełkujesz? Ja osobiście mam problem z trawieniem pokarmów roślinnych, a powoli wdrażam żywienie w wysoko roślinne. Niestety w moim przypadku nie ma mowy o jedzeniu ich na surowo, fermentuję też grykę i proso, ale zawsze muszę gotować.

      Ogólnie to staram się jeść jak najwięcej surowizny, czyli jest ta duża miska sałaty do obiadu, parę bananów, mandarynek, ale często zdarzają się wzdęcia i skurcze brzucha, no i niestrawione resztki… Być może jest to także wina candidy, a może to kwestia czasu kiedy organizm zacznie czerpać korzyści z tego jedzenia. Co byś poradziła w moim przypadku? Czy rzucać się na probiotyki i kiszonki, czy jakoś stopniowo to robić? Chciałbym zjeść bez wyrzutów brokuła, kalafior, kalarepę, ale nie da rady…

      No i w ogóle naprawdę fajny blog, podziwiam Cię za twoją odwagę w życiu zgodnie ze swoimi poglądami, ja mimo wszystko ciągle boję się wyrażać swoje zdanie na temat jedzenia mięsa i weganizmu, mam problem nawet z rodzicami, przez co jestem skazany na ”kompromisy”, czyli robienie najczęściej wbrew sobie. Pozdrawiam

      • Hej :)
        Ja jem tylko sklepowe kiełki strączków + dorzucam więcej ciecierzycowych, jak mi się akurat zechce kiełkować :) W innej formie nie próbowałam.

        Jeśli masz problemy ze wzdęciami, brzuchem, trawieniem, to może nieodpowiednio łączysz pokarmy, jesz w niezbyt korzystnej kolejności lub za szybko..? Może niedojrzałe owoce?

        No i bardzo dziękuję za komentarz i przemiłe słowa :) Ogromnie cieszy każda kolejna osoba wdrażająca coraz więcej owoców i warzyw ^_^

    • Alek

      Mój sposób na kiełkowanie ciecierzycy i innych nasion.
      Lodówkę trzeba ustawić na 10-12 st. C (za pomocą pokrętła regulacyjnego oraz termometru włożonego do słoika w lodówce).
      Nasiona ciecierzycy moczę 8 godzin, zazwyczaj przez noc.
      Następnie po przepłukaniu wstawiam do pojemnika, do zamykanego pojemnika wypełnionego maksymalnie do 2/3 nasionami.
      raz na dzień płukanie na sitku, po trzech dniach ciecierzyca gotowa, można ją przechowywać spokojnie 7 dni bez obawy że zapleśnieje.
      Zazwyczaj robię zapas na tydzień.
      Podobnie inne nasiona: owies bezłuskowy dobry jest już po 2 dniach, to samo orkisz lub kamut (rodzaje pszenicy)
      nasiona gryki dobre są już po 24-36 godzinach.

      Pozdro.
      Jędruś

      • Hej Jędruś :)
        Dzięki bardzo za podzielenie się swoimi patentami :)

        • Alek

          Cały sekret polega na tym, aby nie zamykać bardzo szczelnie pojemników, tam musi być mały otwór, aby była z jednej strony wymiana powietrza, z drugiej zaś utrzymana wilgotność, to się uzyskuje poprzez niedomknięcie wieczka lub nawiercenie dziurki w wieczku.

          Pozdro.
          Jędruś