Świeże Daktyle – gdzie i jakie warto kupić. Porównanie.

(Aktualizacja: 31.12.1017)

Świeże daktyle. Coraz bardziej popularne, coraz szerzej dostępne, coraz bardziej lubiane. I tak też pojawia się już chyba szósta aktualizacja wpisu o tych wspaniałych owocach, którą publikuję (pierwsza wersja pojawiła się w listopadzie 2014 roku, stąd starsze komentarze pod wpisem).

Post dotyczy głównie porównania świeżych daktyli gatunku Mozafati – jedne z najtańszych dostępnych. Szersze porównanie różnych gatunków świeżych daktyli znajduje się W TYM WPISIE.

Przez mniej więcej 3 lata odżywiałam się bardzo dużymi ilościami świeżych daktyli, więc trochę ich przejadłam i zdążyłam poznać.

_DSC6681bb

 

 

Gdzie kupować świeże daktyle Mozafati (z naciskiem na Warszawę oraz on-line) i jakie warto kupować?

W Polsce dominują dwie firmy, jeżeli chodzi o import świeżych daktyli Mozafati (na tym gatunku głównie skupiam się we wpisie). Są to daktyle Złota Palma, których importerem jest warszawski sklep Ambic oraz daktyle importowane przez Najlepsze Świeże Daktyle. Czasem można gdzieś się jeszcze natknąć na daktyle firmy Pamir, Dowlat lub innych, jednak zdarza się to dość rzadko w pojedynczych sklepach (Tureckich zazwyczaj). Dlatego też w tym wpisie skupię się na dwóch pierwszych, dominujących markach.

 

Daktyle ZŁOTA PALMA

 

Opakowania i zawartość

Pudełka zawierają ok. 600 g daktyli Mozafati – często zdarza się, że całe opakowanie waży bliżej 700 gramów. Znajduje się w nich ok. 48 sztuk daktyli (ułożone w trzech warstwach po 16) – jeśli są mniejsze to zazwyczaj mieści się ich więcej.

Daktyle zapakowane są w rozsuwane opakowania, które są całkowicie zabezpieczone folią – nie przepadam za takim rozwiązaniem, ponieważ przez to zabezpieczenie ciężko jest wyczuć zapach daktyli (żeby uniknąć tych zepsutych – fermentujących) i nie zawsze widać, jak w środku wyglądają daktyle. Rozsuwany patent jest również wg mnie znacznie mniej wygodny i bywa kłopotliwy w otwieraniu/zamykaniu.

_DSC5900bb

_DSC5906bb

Jest także wersja opakowań 500-gramowych – tym razem w wygodnie zamykanych od góry pudełeczkach. Są do dokładnie te same daktyle, co Złota Palma, jednak mogą zawierać nieco mniejsze/nieco mniej soczyste owoce, niż te w pudełkach po 600 gramów. Różnica ta jednak nie jest mocno odczuwalna i nie zawsze w ogóle zauważalna. 

green-palm

 

 

Jakość i smak

Daktyle Złota Palma zazwyczaj są bardzo soczyste, miękkie, rozpływające się w ustach. Często aż się rozpadają i wytwarza się na nich skrystalizowany cukier – sprawia to, że daktyle są jeszcze słodsze, dosłownie jak cukier. Owoce najczęściej są mocno wypełnione miąższem („mięsiste”) i dość duże. Można czasem trafić na bardziej wysuszone sztuki w opakowaniach, jak i zdarzają pudełka z już fermentującymi owocami – to zależy zazwyczaj od konkretnej dostawy. Jednak na ogół – w zdecydowanej większości pudełek jakość jest rewelacyjna. Miękkie, grube, duże owoce.

Daktyle Mozafati ze Złotej Palmy są – jak to daktyle – bardzo słodkie. Dla mnie smakują po prostu, jak soczysty cukier z orientalną nutą. Choć nie jestem pewna czy moje porównania są trafne, ponieważ od niespełna 6 lat nie jadłam nic innego, niż świeży, surowy owoc lub warzywo – mogły mi się inne smaki zapomnieć. Dla mnie to taki najprostszy, ogromnie słodki smak, bez żadnych posmaków.

_DSC6039bb

 

 Gdzie kupić?

IMPORTER: Ambic – zaufany, sprawdzony, polecany

  • Warszawa, ul. Pankiewicza 3 (przyst. Centrum/Dworzec Centralny)
  • Także wysyłkowo: http://ambic.pl/sklep/
  • 16 zł za pudełko 600-gramowe – przy dużych i częstych zakupach można się dogadać co do ceny i wynegocjować dużo korzystniejsze warunki.
  • 15 zł za pudełko 500-gramowe
  • W ofercie także: świeże daktyle Medjool, czasem także Deglet Nour, można dopytać również o Barhi, które czasem mają w bardzo krótkim okresie zbiorów.

Są oni importerami świeżych daktyli Złota Palma. Niesamowicie sympatyczni właściciele, z którymi zawsze można pośmiać się i pogadać. Owoce na pewno są dobrze przechowywane – zarówno w magazynie, jak i w sklepie znajdują się w chłodzie. W samym sklepie jest zazwyczaj trochę pudełek w lodówce, więc bez problemu można wybrać sobie kilka czy kilkanaście opakowań. Położenie w samym centrum Warszawy także jest ogromnym plusem, bo dojazd komunikacją miejską nie powinien sprawiać problemów.

 

MARKETY

  • Carrefour, Auchan, Selgros, Simply Market i inne, o których nie słyszałam.
  • Ceny w granicach 14 – 19 zł za paczkę

Można je znaleźć m.in. w takich sklepach jak Auchan, Carrefour i innych wymienionych wyżej. Ostrzegam jednak, że w niektórych marketach, takich jak Carrefour, daktyle są często źle przechowywane – stoją w cieple i są naświetlane lampami. Przed zakupem warto sprawdzić po zapachu (choć folia to utrudnia) czy nie są zepsute – skwaśniałe, sfermentowane (odrażający alkoholowy zapach), bo niestety bardzo czesto można trafić na zepsute owoce. Świeże daktyle powinny stać w chłodzie, ale markety nadal nie umieją się tego nauczyć.

 

INNE SKLEPY TURECKIE/ORIENTALNE

Maghreb Unifood

 

Sklep Little India

  • Warszawa, ul. Domaniewska 22 lok. 5
  • Raszyn, ul. Mokra 13
  • Także wysyłkowo: http://www.littleindia.pl/
  • 15 zł za paczkę (500-gramowa Green Palm)

 

Sklep Fenicja

 

ALLEGRO

Na Allegro daktyle Złota Palma wystawia m.in. importer Ambic, a także inne sklepy. Czasem można trafić na jakąś korzystną ofertę kilku/kilkunastu pudełek, więc w przypadku wysyłki zakup może być opłacalny.

 

 

Daktyle NAJLEPSZE ŚWIEŻE DAKTYLE

 

Opakowania i zawartość

Obecnie dostępne opakowania 500-gramowe oraz 600-gramowe z daktylami Mozafati Standard lub Mozafati Premium. W pudełku również znajduje się ok. 48 sztuk daktyli (ułożone w trzech warstwach po 16) – jest ich nieco więcej, gdy owoce są małe.

Mamy tutaj standardowe, minimalistyczne kartoniki, otwierane od góry – wg mnie to najwygodniejsze rozwiązanie. Daktyle są w folii, jednak całe pudełko nie jest nią owinięte, więc zapach jest dobrze wyczuwalny. Na opakowaniach mamy także oznaczenia – m.in. „Vegan” oraz „Raw Food” – taka oczywistość, ale jak te oznaczenia zawsze przyjemnie się prezentują i dają jakąś iskierkę promocji weganizmu.nazwaDSC_0015bbxx

nazwaDSC_0017bbxx


Jakość i smak

Najlepsze Świeże Daktyle z gatunku Mozafati pochodzą z jednej, konkretnej, irańskiej sprawdzonej plantacji – to ich niewątpliwa przewaga nad konkurencją – fantastyczne podejście do produktu, z dużą dbałością o jakość owoców.

Od Najlepszych Świeżych Daktyli zazwyczaj  zamówienia są bardzo udane, jednak dwa razy otrzymałam wyjątkowo niefortunne dostawy, w których każde z kilkudziesięciu pudełek zawierało suche, twarde i małe owoce. Kolejne zamówienia były już bardzo udane czy często totalnie zachwycające.

Daktyle (Mozafati Standard) NŚD również miękkie i soczyste, jednak tutaj raczej nie spotkałam się w daktylami, które już się rozpadają i wytwarzają skrystalizowany cukier. Owoce NŚD mają zazwyczaj taki „ładny, daktylowy kształt”. Sporadycznie – podobnie, jak przy Złotej Palmie – zdarzają się pudełka, w których owoce są dużo bardziej wysuszone, małe i twarde lub fermentujące. Wszystko zależy od tego na co się trafi.

Daktyle Mozafati (Standard i Premium) z NŚD są wg moich odczuć takie „mniej cukrowe”, niż te ze Złotej Palmy i często mają taki swój nieco bardziej unikalny smak i zapach. Taka jakby nieco orientalna nuta – ciężko to opisać, bo z pewnością każdy odczuwa to inaczej. Generalnie smak bywa różny w zależności od pudełka na jakie się trafi – czasem ta charakterystyczna nuta jest wyczuwalna bardziej, a innym razem w zasadzie w ogóle jej nie czuć.

nazwaDSC_0019bbxx

 

No i mamy jeszcze daktyle Mozafati Premium z NŚD, które są nieco droższe. One już mają swój specyficzny zapach i wydaje mi się, że nieco mniej słodki (ale nadal pozostaje ogromnie słodki), a bardziej wyrafinowany smak. Zazwyczaj są bardzo miękkie i rozpływające się, ale – jak to w przypadku Mozafati – mogą się zdarzyć też nieco twardsze i wysuszone sztuki w pudełkach i można trafić na lepszą lub gorszą partię.

_DSC2791bb

_DSC6778bb

Najlepsze Świeże Daktyle mają w swojej ofercie także inne gatunki daktyli. Są wśród nich m.in. świeże daktyle Sukari, Medjool, Deglet Nour, Khidri, Mabroom, Um Kabar, Ajwa, Barhi.
Dwa najbardziej warte uwagi wg mnie to Medjoole oraz Sukari. Medjooli jest do wyboru kilka rodzajów, których podział definiuje wielkość i jakość – im większe (Jumbo, Super Jumbo), tym zazwyczaj bardziej soczyste i miękkie, rozpływajace się. Fantastyczną opcją u NŚDMedjool Large Choice Dates – jakość Jumbo/Super Jumbo przy rewelacyjnej, znacznie niższej cenie – ja właśnie je obecnie kupuję. Medjoole to totalnie obłędny, miodowy smak.

Świeże daktyle Sukari to niemalże odzwierciedlenie karmelowych cukierków „krówek”. Są również fenomenalne.

nazwaDSC_0014bbxx

_DSC6752bb

nazwaDSC_0006bbxx

 

Gdzie kupić?

IMPORTER: Najlepsze Świeże Daktyle – zaufany, sprawdzony, polecany

  • Hala Gwardii (piątek – niedziela) – Warszawa, pl. Żelaznej Bramy 1 (ceny są zdecydowanie wyższe, niż w sklepie internetowym!)
  • BIO Bazar (środa, sobota) – Warszawa, ul. Żelazna 51/53 (ceny także są zdecydowanie wyższe, niż w sklepie internetowym)
  • Wysyłkowo: http://www.najlepszedaktyle.pl/
  • 14 zł za paczkę Mozafati Standard (ok. 500 g)
  • XX zł (chwilowo niedostępne) za paczkę Mozafati Standard (ok. 600 g)
  • W ofercie także: daktyle Medjool, Sukari, Mabroom, Ajwa, Um Kabar, Khidri, Deglet Nour, Barhi (w sezonie)
  • Zakup Mozafati w opakowaniach zbiorczych (12 pudełek) jest korzystniejszy cenowo. Dodatkowo warto śledzić ich fanpage na Facebook’u, ponieważ często pojawiają się tam kody rabatowe do wykorzystania przy zamówieniach.

Fantastyczny, przemiły właściciel i pracownicy – niejednokrotnie sporo pisałam z nimi na Facebook’u o daktylach czy zamówieniach. Firma jest otwarta na udzielanie wszelkich informacji, pomocy czy wymienianie poglądów. Rewelacyjne podejście do produktów, które sprzedają oraz do klientów sprawia, że wg mnie bardzo warto wspierać ten biznes. Mają bardzo profesjonalne podejście do klienta, nie pozostając obojętnym na wszelkie reklamacje, uwagi i zastrzeżenia. Ceny nie są najniższe, jednak z kodami rabatowymi, które co chwila pojawiają się u nich na Facebooku ceny już są naprawdę dobre. Tutaj jest też pewność, że płacimy za sprawdzoną jakość.

Zamówienia wysyłane są bardzo szybko firmą kurierską. Przykładają też bardzo dużą uwagę do prawidłowego przechowywania daktyli w chłodzie.

 

Polo Market

Najlepsze Świeże Daktyle Mozafati w wersji Standard pojawiły się także w sieci sklepów Polo Market. Na pewno warto zwrócić uwagę czy będą przechowywane w chłodzie, żeby się nie psuły w sklepie. Jednak, cena, którą sklep proponuje jest zawrotna (nawet jeśli jest promocja), więc wg mnie absolutnie nie warto tam się zaopatrywać.

 

INNE SKLEPY (STACJONARNIE):

NŚD dostępne są także stacjonarnie w kilku sklepach – zarówno warszawskich, jak i w innych miastach Polski. Ceny jednak są wyższe, niż u samego importera i ustalane przez każdy sklep indywidualnie – trzeba się samemu dowiadywać, bo mi one nie są znane. W każdym razie – kupowanie stacjonarnie dużych ilości na pewno nie będzie tak opłacalne, jak zakup od importera.

 

Sklep Słoneczny

 

Kępa Smaków

 

Sin Gluten

 

 

INNE DAKTYLE / INNE MIEJSCA

 Dubai Food

  • Kraków, ul. Rynek Kleparski 4
  • Katowice, Plac Gwarków 1
  • Także wysyłkowo: http://dubaifood.pl/
  • 15 zł za paczkę 550 g
  • W ofercie także: daktyle Medjool, Khenaizi, Lulu, Dabbas, Khalas
  • Zakup w opakowaniach zbiorczych (24 pudełka) jest bardzo korzystny cenowo (nieco ponad 11 zł za pudełko).

 

Sklep Samira

  • Daktyle Pamir: 16,99 zł za paczkę 550 g
  • Warszawa, ul. Powsińska 64A
  • Także wysyłkowo: http://samirashop.pl/
 

Sklep Pers-Pol

 

ALLEGRO

Oprócz daktyli Złota Palma, na Allegro również można zamówić świeże daktyle innych firm. Można tam czasem trafić na naprawdę dobre ceny przy zamówieniach większych ilości. Sama nigdy nie zamawiałam na Allegro, jednak kilka znajomych mi osób, które tam się zaopatrują w daktyle Mozafati, nie narzekają na jakość.

  • https://allegro.pl/
  • W okolicach 15 zł za paczkę (500 lub 600 g), jednak można trafić na okazje za 11 zł lub „przegięcia cenowe” dochodzące do 18-20 zł za pudełko.

 

JAKICH DAKTYLI I MIEJSC UNIKAĆ?

  • W przypadku daktyli Medjool radzę unikać tych w plastikowych, przeźroczystych pudełkach z zieloną etykietą, które można kupić w Internecie, na Allegro oraz niektórych sklepach jak np. Carrefour. Słabiutka jakość za bardzo wysoką cenę. Odrzuca już sam zapach po otarciu opakowania.
  • Warto uważać na gatunek Deglet Nour – dostępny w niektórych marketach i innych Biedronkach. Daktyle te sprzedawane są „na gałązce” na tackach.  To nie są świeże daktyle, ale suszone z dodatkiem oleju czy syropu glukozowo-fruktozowego czy innego syfu. Nie, nie, nie!
  • Jeśli chodzi o Mozafati, to trzeba uważać na sklepy i miejsca, w których daktyle nie są przechowywane w lodówkach, przez co mogą bardzo szybko się zepsuć. Ja unikam także niepewnych miejsc z daktylami, o których pochodzeniu, plantacji i imporcie nie mam pojęcia.

 

Które więc wybrać i kupować?

 

Ja obecnie zostaję zarówno przy kupowaniu jednych i drugich daktyli u importerów. Przede wszystkim zamawiam daktyle Mozafati, Medjool (Large Choice Dates) i Sukari (Cooking) od Najlepsze Świeże Daktyle, ponieważ jest to sprawdzona i pewna jakość i zdecydowanie wygodniejsze jest, aby kurier przyniósł mi zamówienie pod drzwi, niż samemu tachać dziesiątki pudełek z daktylami. Okazjonalnie kupuję także Mozafati (Złota Palma) w stacjonarnym sklepie Ambic, czyli importera Złotej Palmy/Green Palm. Ceny i jakość daktyli Mozafati u importerów są bardzo zbliżone, więc myślę, że warto korzystać z obydwu ofert, mieć porównanie i samemu przekonać się, które owoce nam bardziej odpowiadają.

_DSC5653bb

 

Jeśli już zamawia się wysyłkowo (niezależnie czy ze sklepu Najlepsze Świeże Daktyle, Ambic czy któregokolwiek innego sklepu) to pudełek warto też kupić więcej, by wyszło to korzystniej z wysyłką. Daktyle odpowiednio przechowywane mają bardzo długą, jak na owoce, żywotność i zachowują przy tym pełnię świeżości. Przy stałych zamówieniach i większych, hurtowych ilościach zawsze warto negocjować ceny i pytać o korzystniejsze warunki zakupu.

 

..na koniec trochę danych o podstawowych wartościach.

 

Średnia wartość odżywcza świeżych daktyli Mozafati (w 100 g):

  • Wartość energetyczna: 260 kcal
  • Białko: 1,54 g
  • Węglowodany: 61,6 g
  • Tłuszcze: 0,60 g

_DSC5920bb

 

Share Button
  • (Visited 21 855 times, 2 visits today)
    • Ava

      Sam wygląd zniewala :)

    • O matko, muszę je mieć!

    • super post, dzięki, niedługo zamówię też ;)

    • Anonimowy

      super! tak szukałam świeżych daktyli i po takiej rekomendacji to już musze koniecznie zamowić jak tylko wypłata przyjdzie ;P dzięki za namiary! ;D

    • Pytanie nie związane z treścią wpisu ale gdzieś musiałem je upchnąć (padło na ostatni wpis = większa szansa, że zostanie zauważone). Czy podgrzewasz w jakiś (jeśli tak to w jaki) sposób pokarm w okresie zimowym? Zauważam u siebie podczas spożywania posiłków i jakiś czas po (głównie posiłki składające się z owoców) wyziębianie organizmu (robi się dosyć zimno). Kilka – kilkanaście minut później jest ok – rzekłbym nawet, że bardzo ok pod względem niewrażliwości na zimno lecz nie sądzę aby to uczucie wychłodzenia podczas posiłku nie miało negatywnego skutku na zdrowie a przyznam, że czuję jak coś w kiszkach manifestuje (nie wiem czy to może być tego przyczyną ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy). Staram się dokładnie rozdrabniać pokarm w ustach, nie rzucać się na jedzenie i nie jeść rzeczy z lodówki czy zamrażalnika – do szejków daję nieco mrożonego szpinaku ale akurat szejki najmniej mnie wychładzają gdyż najdokładniej jestem w stanie je wymieszać ze śliną i "ogrzać" w ten sposób. Jestem na Raw Till 4 od kilku tygodni i zastanawiam się co mógłbym z tym fantem zrobić – na początku chyba tego nie doświadczałem w takim stopniu jak teraz. Żadnymi bajerami niestety nie dysponuję – a wiem, że istnieją specjalne urządzenia dzięki którym można podgrzać żywność do temp. nie przekraczającej 40 stopni. Jakiś rady / spostrzeżenia?

      • Hej Yarizu,
        zawsze pytaj, gdzie chcesz – każde miejsce będzie dobre ;)
        Ja zdecydowanie na witarianizmie nic nigdy nie podgrzewałam, bo nie odczułam i nie odczuwam takiej potrzeby – mi i tak było i jest zazwyczaj zimno, niezależnie od tego czy byłam raw weganką czy nie ;) W moim przypadku nie zauważyłam, aby surowe jedzenie jakkolwiek bardziej mnie wychładzało, a w zimie jadłam też bardzo chętnie witariańskie bananowe lody (zamrożone, a potem zblendowane banany).
        Jednakże to tylko mój przypadek, a każdy człowiek jest inny. Bardzo wielu witarian podgrzewa swoje posiłki w zimie i nie tylko w zimie. Do podgrzania szejków czy np. surowych zup wystarczy Ci tylko garnek, sprawna kuchenka i termometr :) Bez problemu możesz podgrzać posiłek właśnie w garnku na kuchence gazowej/elektrycznej – trzeba tylko być czujnym przy obserwacji temperatury na termometrze. Możesz w ten sposób podgrzać również wszelkie sałatki, surówki i inne wymysły (np. na podgrzewanym garnku z wodą ustawić miseczkę z surowym posiłkiem i podgrzać) – sama nie próbowałam, więc opieram to tylko o zasłyszane i przeczytane pomysły. No i oczywiście w przypadku szejków – dolej po prostu cieplejszej wody, żeby miały mniej więcej temperaturę Twojego ciała.
        Wychłodzenie może się wiązać z niewystarczającą ilością spożywanych kalorii, co się dosyć często zdarza. Choć, jeśli jesteś na Raw Till 4 to domyślam się, że węglowodanów sobie nie ograniczasz i konsumujesz raczej sporo kalorii. Słusznie, że nie jesz produktów z lodówki, jednak jeśli one nadal są chłodne przed lub w trakcie spożycia to może warto znaleźć im cieplejsze miejsce, w którym mogą posiedzieć, jeśli będziesz wiedział, że masz zamiar je zjeść danego dnia.
        Ja mam w zasadzie jeden patent na zimno – iść na siłownię i się porządnie spocić, zmęczyć i rozgrzać mięśnie. Podobnie w domu – kilkadziesiąt przysiadów i od razu robi się gorąco :)
        Sama kwestia odczuwania zimna jest bardzo podobna do odczuwania głodu – to tylko wpojony program, siedzący w umyśle, który tak głęboko, że wydaje się być realny. Jeśli prawdziwie uwierzysz w to, że surowa żywność Cię rozgrzewa to i tak też się stanie :)

        Pozdrawiam :)

        • Myślący28

          Musze tu co nieco wyjasnić gdyż wiele osób jest w błędzie co do powodu wychłodzenia przy spożywaniu owoców i warzyw… WYCHŁODZENIE JEST WYNIKIEM NIE TYLE, ŻE ZBYT MAŁĄ ILOŚCIĄ KALORII I ZBYT MAŁEJ ILOŚCI POŻYWIENIA TYLKO SKUTKIEM INTENSYWNEGO ŚCIĄGANIA KRWI Z CAŁEGO CIAŁA DO WĄTROBY ! WĄTROBA JAKO NASZ ODTRUWACZ I CZYŚCICIEL ŚCIĄGA I FILTRUJE KREW WRAZ Z TOKSYNAMI PRZEZ CO KREW ODPŁYWA CZĘŚCIOWO Z CAŁEGO CIAŁA I TO POWODUJE ZIMNO I TO ŻE CZŁOWIEK MARNIEJ WYGLĄDA! DOPIERO PO WYDALENIU WSZYSTKICH TRUCIZN ORGANIZM ZACZYNA PRODUKOWAĆ I BUDOWAĆ WSZYSTKO NA POZOSTAŁYCH ZDROWYCH I NIENARUSZONYCH KOMÓRKACH I W EFEKCIE ODCZUCIE CHŁODU ZNIKA NAWET MIMO NISKIEJ TEMPERATURY OTOCZENIA. ZACHĘCAM WSZYSTKICH BY ZGŁĘBIALI WIEDZĘ BO JEST TEGO DUŻO ! DUŻO JEST TAKŻE KRĄŻĄCYCH BŁĘDNYCH INFORMACJI MIĘDZY LUDŹMI, TRZEBA TU WIELE ZROZUMIEĆ…

          • Shojin

            Ciekawe informacje, dziękuję za komentarz ;) Ludzie mają często wpojone, że surowe będzie ich wychładzało.. ..i trzymają się tych bezsensownych programów :)

    • Anonimowy

      Ja już zamówiłem te daktyle po twojej rekomendacji i faktycznie są najlepsze. Nigdy wcześniej w Polsce nie udało mi się dostać tak świeżych i soczystych daktyli. Dzięki tobie mam nowe uzależnienie :)

      • aga

        A ja się nie zgadzam z tak surową oceną daktyli standard z „Najlepszych świeżych daktyli” Kupuję w tym sklepie od 2 lat i nie mogłam uwierzyć w to co przeczytałam w tym wpisie. Wcale nie uważam, żeby były małe, twarde i suche. Mam porównanie ze „złotą palmą” i uważam, że jakość jest porównywalna.
        Raptem dwa razy trafiłam na gorsze owoce, ale obsługa NŚD jest na tyle sympatyczna, że dosłali dodatkowe opakowania bez żadnego problemu.
        Trzeba pamiętać, że to jest świeży owoc i czasem może zdarzyć się parę sztuk gorszych. Nie popadajmy w przesadę :)

        • Shojin

          Każdy ma inne doświadczenia i prawo do wyrobienia sobie własnej opinii. Jeżeli przeczytałaś cały mój wpis, to pewnie dowiedziałaś się z niego, że zamawiałam daktyle od NDŚ kilka razy i dwa pierwsze zamówienia były REWELACYJNE. Soczyste, mięciutkie, duże, choć zdarzało się też kilka pojedynczych, sfermentowanych sztuk. Jednak w kolejnych zamówieniach już się bardzo zawiodłam. To była zupełnie inna jakość, niż te z poprzednich dostaw. Suche, małe – dla mnie niezjadliwe (takie same odczucia miały również osoby, dla których zamawiałam). Moje zamówienia były za każdym razem na kilkadziesiąt opakowań, więc to nie były „przypadkowe niewypały”. Obsługa faktycznie jest baaaardzo sympatyczna i sporo z nimi pisałam na temat daktyli. Mi akurat nie zaproponowali żadnej rekompensaty :) Bardzo chętnie korzystałabym z ich daktyli, ale.. ..boję się ryzykować. Ich daktyle można też kupić w kilku stacjonarnych sklepach w Warszawie i niestety daktyle „Standard” także były fatalne. Ale kupiłam także te „Premium” i były bardzo udane (tak, jak te z pierwszych dwóch dostaw od NŚD, którymi byłam zachwycona) – jednak ich cena bardzo odstrasza :)

          Dzięki za komentarz i opinię n__n

          • aga

            Tegoroczne daktyle premium i standard od NŚD niszczą system!!! Najlepsze jakie jadłam od lat. Spróbuj a się przekonasz :)

            Pewnie, że każdy ma inne doświadczenia… Moje na szczęście są pozytywne.

            ps. Dziękuję za odpowiedź :) Pozdrawiam

            • Shojin

              Spróbuję się dowiedzieć czy dotarły już do stacjonarnych sklepów w Warszawie i wypróbuję po takiej rekomendacji n__n Zobaczymy, jak się spiszą ;)

    • Z tym podgrzewaniem w garnku to bym raczej ostrożnie podchodził – choć temp. całościowa pokarmu może nie przekroczyć 40 stopni to jednak na samym dnie temp. będzie na tyle wysoka, że przy kontakcie z pożywieniem będzie dochodziło do wyniszczania enzymów – przynajmniej tak to na logikę sobie tłumaczę. Choć zacząłem dodawać ciepłej wody do szejków to ogólnie szejk staje się niewiele cieplejszy. Zresztą – szejki całkiem nieźle znoszę ale sałatki już niekoniecznie. Choć unikam pewnych łączeń (nie łączę na ogół tłuszczy z owocami – poza niewielką ilością zmielonego siemienia czy maku) to zastanawiam się czy aktualne sałatki składające się na dzień dzisiejszy z : bananów, startego jabłka & gruszki, połówki granatu, daktyli, pomarańczy i tego co tam jeszcze można teraz wychaczyć w sklepach nie są zbyt "przebajeżone" jak na możliwości organizmu. Z drugiej strony nie chcę i nie zawszę mogę sobie na to pozwolić aby co godzinę jadać posiłek dlatego w ramach jednego staram się dostarczyć jak najwięcej wartości odżywczych. Co prawda na RT4 nie jesteś ale może jakieś drobne sugestie z Twojej strony się pojawią odnośnie jadłospisu, który wygląda mniej więcej tak : 1 z posiłków "must be" : wspomniana sałatka na którą składa się kilka bananów (póki co nie więcej niż 7 ale widząc jak pojemność żołądka się szybko zwiększa nie zdziwię się jak ilość podskoczy), kilka suszonych daktyli, dajmy na to pomarańcza, kaki, pół albo ćwierć granata, jabłko / gruszka, łyżka siemienia i łyżka maku – jest to przykładowa sałatka i jak wiadomo składniki mogą się nieznacznie zmieniać – w żadnym wypadku nie trzymam się sztywnych schematów. Jedyne co jest stałe to obecność bananów, daktyli i siemienia. Kolejny posiłek must be to szejk składający się znowu z kilku bananów, zieleniny (szpinak / jarmuż), garści borówek czy innego owocu (choć niekoniecznie) jak już się skończą i wody bądź ew. napoju roślinnego. Trzeci posiłek to 2 – 3 odmiany owoców w ilości kilku sztuk już nie w formie sałatki ale szamane od tak. 4 to micha warzyw + kiełki + niekiedy jakiś sos (jak jest cieplej to surowy ze zblendowanych warzyw – np. dynia bądź pomidory i papryka a jak zimniej to ugotowany i ostudzony do temp. nie wyniszczającej enzymów mojej surówy) . No i na koniec gotowane + też trochę surowych warzywek. Czasem 4 i 5 posiłek łączę w jedno – zależy od organizacji dnia. Jakieś uwagi dla osoby raczkującej w temacie? Tj. surowe zawsze stanowiło spory % w mojej diecie a i weganizm towarzyszy mi już od kilku lat niemniej jednak nie wykluczam ew. błędów toteż myślę, że warto się poradzić. Dodam, że pomiędzy posiłkami gdzieś tam przewinie się 3 – 4 orzechy czy pestki dyni co by tłuszcze podbić. Za wszelkie spostrzeżenia będę wdzięczny ;)
      I podpisuję się pod tym jakoby umysł -> przekonania miał wpływ na odczucia – w tym odczuwaną temp. aczkolwiek twierdzę, że choć możliwym jest kontrolowanie pewnych / wielu rzeczy to jednak są pewne czynniki nad którymi możemy nie mieć do końca wpływu. (wychłodzenie organizmu od wewnątrz?)

      • Podgrzewanie zazwyczaj wychodzi bez problemu, jeśli ktoś ma wprawę i umie się do tego zabrać – jednak, jak wspominałam, ja nigdy nie podgrzewałam witariańskiego jedzenia, więc to tylko moja wiedza od osób, które to czyniły ;)

        Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy po przeczytaniu Twoich posiłków, jadłospisu to ogromny chaos i pomieszanie składników. Dla mnie pomieszanie banana, daktyli z granatem, pomarańczą i jeszcze innymi owocami brzmi kompletnie abstrakcyjnie – całkowicie inne smaki, struktury i grupy pokarmów. Jednak.. To Ty wiesz najlepiej, co Ci smakuje, jakie połączenia smakowe najlepiej na Ciebie działają i – przede wszystkim – jak się czujesz po zjedzeniu takiej mieszanki pokarmów. Jeśli potrzebujesz zjeść w jednym posiłku tyle, aby nie jeść zbyt często, to przecież to absolutnie nie narzuca tego, że musisz dużo pomieszać. Tutaj nawet mono-meal, np. z bananów albo daktyli by się świetnie sprawdził. A dalej widzę, że spożywasz szejki, sporo zieleniny i owoce już bez dużego mieszania, miska warzyw, kiełki – brzmi to fantastycznie i bardzo przykładnie. Gotowane pod koniec to chyba najlepsza opcja, jeśli chodzi o trawienie. O spostrzeżenia bardziej powinieneś pytać sam siebie, niż kogokolwiek na zewnątrz. Jeżeli służy Ci taki układ posiłków i takie połączenia pokarmów (zarówno jeśli chodzi o trawienie, samopoczucie, energię oraz smak i konsystencję) to śmiało przy tym zostań. Jeżeli czujesz, że w którymś momencie jest coś nie tak to zmieniaj, kombinuj. Ja np. nie byłabym w stanie zjeść granata pomieszanego z innym owocem albo startego jabłka zmieszanego z czymkolwiek. Ale tutaj właśnie się różnimy – Tobie może to świetnie odpowiadać i jeśli masz na to ochotę to dlaczego nie? Warto tylko popatrzeć, czy taka mieszanka nie wpływa negatywnie na trawienie.
        No i jedyne, co mogę jeszcze dodać to jeśli jesz orzechy czy nasiona to raczej w większym odstępie od konsumpcji owoców, ale po Twoim zdaniu, że nie łączysz tłuszczu z owocami to domyślam się, że doskonale wiesz, że dobrze zachować odstępy ;)

        Pozdrawiam oczywiście ;)

    • Chaos o którym wspominasz właściwie dotyczy tylko jednego posiłku (choć poza sałatkami owocowymi surówki warzywne także są niekiedy bardzo różnorodne toteż można by je zaliczyć do nieco "chaotycznego" grona posiłków). Oczywiście zgadzam się z tym jakoby mono posiłek mógł być równie sycący jak wspomniana mieszanka – niemniej jednak bardziej niż kaloryczność miałem na uwadze składniki mineralne i witaminy (czym większa różnorodność tym mniejsze obawy, że organizm nie otrzyma czegoś co mu jest potrzebne). Smakowo takie wymieszanie różnorodnych owoców daje (mi) niesamowite doznania smakowe – oczywiście zmiksowanie tego sprawiłoby zapewne, że posiłek stałby się nijaki. Powodem dla którego postanowiłem się podzielić jadłospisem a także wątpliwościami były odczucia na żołądku, które albo przypisywałem wspomnianemu wychłodzeniu albo zbytniej różnorodności. Z drugiej strony poczytałem, że takie objawy niezależnie od tego czy posiłki są mono czy nie mogą występować przy przejściu na surowiznę czy na RT4 i należy to po prostu przetrzymać. Od kilku dni ograniczam mocno sól (teraz dodaję ją nawet nie tyle dla smaku co ze względów na minerały [himalajska]) i nie wiem czy to już organizm załapał taki sposób żywienia czy też to odstawienie soli sprawiło, że już znacznie lepiej mają się kiszki :) – a od mojego wpisu minęły zaledwie 2 -3 dni. Tak więc reasumując – zgadzam się z tym, że należy przede wszystkim zwracać uwagę jak samemu się czujemy na danym stylu życia niemniej jednak czasem organizm może dawać sygnały, które ciężko jest właściwie zinterpretować (doskonałym przykładem może być oczyszczanie organizmu w przypadku osób porzucających syfiasty styl życia) toteż warto pytać o rady osób doświadczonych :)
      Co do nasion i orzechów – odstęp jak najbardziej zachowany jest między posiłkami.
      Zastanawiam się tylko czy obowiązuje jakaś "bezpieczna granica" jeśli chodzi o ilość spożywanych kiełków (zwłaszcza roślin strączkowych takich jak soczewica, fasola mung czy ciecierzyca).
      I oczywiście dzięki wielkie za odpowiedź ^ ^

    • Anonimowy

      Ja również kupuję daktyle w Samirze (ul. Powsińska 64A) za 15zł/600 g oraz w Little India (Domaniewska 22A/lok 5) za taką samą cenę :)

    • spróbuj koniecznie wszystkie gatunki jakie oferują w Najlepsze świeże daktyle…zakochasz się jeszcze bardziej. Gwarantuje :)

    • Wiem,że to stary wpis, ale dopiero odkryłam te daktyle ze złotej palmy. Kupiłam pierwszą paczkę, są pycha, ale trochę pachną, jakby były podfermentowane, czy to normalny zapach?

      • Witaj ;)
        Wpis jest cały czas aktualizowany, więc nie taka staroć z niego n__n

        Jeżeli mają taki sfermentowany zapach to najprawdopodobniej były źle przechowywane i niektóre sztuki w opakowaniu mogły właśnie podfermentować. Powinnaś to wtedy też w smaku poczuć – takie jakby nieco skwaśniałe, niezbyt przyjemne :)
        Jeżeli kupowałaś w miejscu, gdzie nie były przechowywane w lodówce to bardzo możliwe, że trafiłaś na nie najlepszą paczkę :)

      • Dzięki za odpowiedź, to wiele tłumaczy. Tam, gdzie kupowałam nie leżały w chłodziarce, ale obok owoców- bananów, jabłek. W takim razie muszę poszukać w innym sklepie ;)

    • Anonimowy

      Dzisiaj kupiłam paczkę 500 g daktyli w Selgrosie za niecałe 12 zł! Są pyszne:)

      • Świetnie, że pojawiają się w coraz szerszej gamie miejsc! No i kolejna osoba, która się zachwyciła ich smakiem ;)

      • ja też kupiłam w selgrosie, ale niestety okazały się zepsute, tak jak opisywałaś mają sfermetowany zapach, szkoda że stały poza magazynem i nne świeze owoece były w chłodni, szkoda, że trafiłam na ten wpis już po zakupie

    • Czekam na kontynuacje

    • Pingback: Witariański fotoskrót – październik |()

    • Charlie

      Cześć!
      Piszę do Ciebie, ponieważ mieszkasz w Warszawie i być może znasz sklep, o który chciałabym zapytać.
      Mam na myśli ten sklep: https://www.facebook.com/Pers-PolCo-161213324026711/?fref=nf
      Prowadzą oni również sprzedaż internetową i mają w swojej ofercie daktyle bardzo atrakcyjne cenowo. Aż podejrzanie atrakcyjne. Na facebooku mają dobre opinie, ale tylko 4, więc nie bardzo wiem, co sądzić. Byłaś kiedyś w tym sklepie? Albo może miałaś kiedyś do czynienia z daktylami BUM SUN? Zastanawiam się, czy warto złożyć zamówienie, bo nie chciałabym, by moje oszczędności poszły na kiepskiej jakości daktyle.
      pozdrawiam~

      • Shojin

        Hej,
        sklepu nie znam, pierwszy raz go widzę, dzięki Twojemu linkowi.
        Z tego, co widzę to mają pudełka świeżych daktyli po 13 zł, więc nie jest to jakoś bardzo nadzwyczajna czy atrakcyjna cena w porównaniu z innymi miejscami :)
        Daktyli tej firmy nigdy nie jadłam, więc nic na ich temat nie jestem w stanie napisać. Choć myślę, że jakościowo pewnie nie odbiegają od Złotej Palmy czy NŚD. Jednak z zamówieniami przez Internet nigdy nie ma tej pewności, jakie daktyle przyjdą – mogą się trafić zarówno bardzo fajne, jak i wysuszone i twarde. Ja wolę wybierać sprawdzone przez siebie miejsca, właśnie ze względu na to, żeby nie tracić pieniędzy na coś, czego nie zjem. Jednak, jeżeli chcesz, to może i warto zaryzykować – owoce mogą się okazać bardzo w porządku :)

        • Charlie

          Dzięki za radę, zastanowię się jeszcze :3
          Uznałam że opakowanie 700 gramów za 13 zł jest jednak zdecydowanie bardziej atrakcyjne cenowo od innych, albo na przykład kilogram tych Heidih za 12 zł, chociaż one są zapakowane inną metodą.
          To niezwykle przykre że w Warszawie można dostać daktyle w tak wielu miejscach, aby w takiej Łodzi jest z tym straszny problem :c no cóż.
          Pozdrawiam ~

          • Shojin

            Te gramatury są zawsze podane w przybliżeniu. U mnie pudełka Złotej Palmy często ważą ponad 700 gram, a np. NŚD często miały niepełne 600 gram, mimo, że obydwa mają na opakowaniach oznaczenie 600-gramowe ;) Zależy, jak się trafi. A w Łodzi nie ma Carrefoura, Almy, Auchana, Reala i innych marketów, które wymieniałam we wpisie? Tam powinny być bez większego problemu dostępne już świeże daktyle. Choć jeśli cena 13 zł za opakowanie (pewnie z doliczeniem kosztów wysyłki) Cię satysfakcjonuje to może i warto je zamówić i samemu się przekonać czy warto :)

            • Charlie

              No, taki łódzki Carrefour jest chyba ostatnim miejscem, w którym spodziewałabym się znaleźć świeże daktyle xD NIGDY jeszcze nie widziałam, chociaż niewyklczone, że gdzieś może i są. Gdzieś. Całe szczęście wyniuchałam daktyle Złotej Palmy w jednym ze sklepów ze zdrową żywnością, wcześniej go nie znałam.
              Cóż, dzięki za odpowiedź, pozdro :3

    • Alicja

      Witam, a ile moga lezec takie daktyle po otwarciu? I rozumiem ze w lodowce? Pozdrawiam ;)

      • Shojin

        Hej :)
        Na każdej kupionej paczce masz podaną datę ważności – spokojnie mogą sobie leżeć w lodówce i dwa miesiące :)

    • Tomasz Tom

      Jadłem własnie będąc na wycieczce świeże podkreślam, świeże daktyle w Norwegii. Celowo podkreśliłem świeże, bo te dostępne w Polsce nie mają nic wspólnego ze świeżymi są podsuszone z rozłażącą się się skórką, tamte natomiast genialnie smakują duże ogromne w porównaniu do „polskich” smakują wybitnie mięsiste i grube. Może doczekamy kiedyś takich w Polsce.

      • Hej, ciekawa opinia :)
        Ja nie zauważyłam żadnej rozłażącej się skórki w świeżych daktylach, które spożywam – no, ale nie mam porównania z innymi, niż te importowane do Polski :)
        A jakie gatunki tych daktyli jadłeś w Norwegii i jakie w Polsce? :)

        Pozdrawiam

      • berlitz

        Świeże daktyle wyglądają tak, jak na zdjęciu. I one są obłędne. Te wszystkie „pudełkowe” są podsuszane (owszem, nie suche, ale podsuszane), nie są już takie świeże. Świeże mają konsystencję lekko ulęgłej śliwki i są soczyste. No i obłędnie smacznie słodkie ;-)

        • Nie wiem, o którym zdjęciu piszesz, ale konsystencję śliwki to mają daktyle Barhi w swoim początkowym stadium (kiedy są jeszcze żółte) – to jest zaledwie jeden z setek gatunków. Daktyle Mozafati, Sukari czy Medjool to zupełnie inne gatunki, które są poddawane jedynie procesowy wymrażania zaraz po zbiorach, żeby przedłużyć ich żywotność. Te świeże daktyle, o których tu mowa żadnemu podsuszaniu nie są poddawane :)

          • berlitz

            Bo gdzieś zdjęcie uciekło, które podpinałem. Tak, Barhi. Myślałem, że medjole itd. są podsuszane – bo na takie mi wyglądają nawet świeżo po wyjęciu z pudełka.

            • Barhi to w ogóle specyficzny gatunek. Jest dostępny przez baaardzo krótki okres w roku, a jak już się wejdzie w ich posiadanie to można je konsumować w trzech stadiach dojrzałości – od początku, kiedy są żółte aż do zbrązowienia i największej słodkości n__n
              Nie ma tu co porównywać z innymi gatunkami, bo każdy jest po prostu zupełnie inny zarówno w smaku, wielkości, konsystencji i soczystości n__n

              Pozdrawiam

    • Pingback: 23. Finał WOŚP – surowy weganizm poza domem()

    • Daktylek

      Cześć! Zamawiasz daktyle przez internet czy kupujesz osobiście? I jakie to są ilości opakowań oraz jak często? Potrzebuję pomocy w rozplanowaniu daktylowych zakupów, więc zwracam się do Ciebie, bo jesteś Ekspertem! :)

      • Hej n__n
        Ja to ekspertem na pewno nie jestem – po prostu spożywam ogromne ilości surowych daktyli, bo na nich głównie opiera się moje odżywianie n__n

        We wpisie jest zawarłam większość odpowiedzi na Twoje pytania, ale napiszę wszystko co i jak ;)
        Daktyle kupuję tylko stacjonarnie u importera, bo wychodzi mi najtaniej, są dobrze przechowywane (w chłodzie) i można samemu sobie wybrać każde opakowanie. Zjadam paczkę dziennie, więc wychodzi ok. 30 pudełek na miesiąc. Jednorazowo kupuję tyle, ile jestem w stanie donieść bez problemu do domu, wiec jest to zazwyczaj 4-7 pudełek (w zależności od tego, ile mam ze sobą innych rzeczy do targania).

        Zakupy i ilości to już trzeba pod siebie dopasować. Warto mieć tylko na uwadze, żeby nie kupić więcej, niż się zmieści w lodówce (lub innym chłodnym miejscu w mieszkaniu/domu), ponieważ bardzo szybko się zepsują, jeżeli będą przechowywane w cieple (zwłaszcza, że upały już nam towarzyszą).

        Pozdrawiam n__n

        • reinmar

          Polecam nie wyrzucać nasion daktyli, tylko wsadzić do ziemi. Można sobie wyhodować małą palmę :)

          • Raz już robiłam do tego podejście, tylko pod moim okiem wszystko zdycha n__n
            Ale może zrobię kolejne podejście i bardziej zadbam o roślinkę ^_^

            Pozdrawiam ;)

            • reinmar

              Chętnie przygarnę wszelkie pestki :)

            • Codziennie pozostawiam po sobie ok. 48 sztuk, więc chętnie odstąpię n__n

            • reinmar

              Super, zakładam plantację :)

        • Mtr Rose

          W jaki sposób przechowywać daktyle w domu? Czy w lodówce nie tracą właściwości? Data ważności na pudełku obejmuje kilka miesięcy. Czy rzeczywiście mogę je przechować w lodówce w nieotwartych pudełkach, powiedzmy 2 miesiące?

          • Hej :)
            Właśnie dokładnie tak – należy przechowywać je w lodówce, w chłodzie i spokojnie można je tam przechowywać kilka tygodni czy właśnie nawet miesięcy :) Jest to właśnie jedna z ogromnych zalet świeżych daktyli – odpowiednio przechowywane mają bardzo długą datę przydatności do spożycia ^_^

    • Pingback: RAW Vegan FoodBook – lipiec()

    • Hej,
      jem daktyle, bo je po po prostu uwielbiam ich smak i są dostępne cały rok. Dodatkowo mają świetny stosunek ceny do ilości dostarczonych kalorii i łatwo jest zjeść ich sporo, bo tak nie wypełniają wodą, jak inne owoce. Czuję się normalnie, tak jak i po sałacie, mango czy wszelkich innych owocach i warzywach, które spożywam :)

      Pozdrawiam ^_^

    • Pingback: RAW wegańskie zakupy – gdzie kupuję owoce i warzywa?()

    • Pingback: RAW Vegan FoodBook – lipiec 11/13 – Shojin – Raw Vegan & Workout()

    • Pingback: RAW wegańskie zakupy – gdzie kupuję owoce i warzywa? – Shojin – Raw Vegan & Workout()