Tani witarianizm – jak, gdzie i co kupować na surowym weganiźmie.

Surowa dieta zazwyczaj nie należy do najtańszych sposobów odżywiania. Jednak nie musi też pochłaniać ogromnej części budżetu – wszystko zależy od tego, jak się człowiek zorganizuje, co będzie chciał jeść i ile ma zamiar konsumować. Odżywianie raw w moim wypadku tanie nie jest, ale postrzegam je z perspektywy osoby, która JESZCZE nie posiada swoich milionów na koncie. Są osoby, które wydają znacznie więcej, niezależnie od sposobu odżywiania. Z drugiej strony – jem to, co najbardziej lubię, na co w danym okresie ma ochotę mój organizm i to, po czym najlepiej się czuję. To z czego jeszcze, jak na razie rezygnuję ze względu na ceny, to produkty organiczne, ale do tego też na pewno dojdę.

Ten post to raczej wskazówki do tego, aby nie nadszarpywać zbyt mocno własnego budżetu. Jednak uważam, że na surowym jedzeniu nie ma co przesadnie oszczędzać. Trzeba pamiętać, że to, co jemy, ląduje w nas samych i nas odżywia. Czasem warto się zastanowić czy na pewno potrzebna jest kolejna para nowych butów albo trzeci samochód, czy może słuszniej byłoby dobrze odżywić ciało odpowiednim pożywieniem.

 

Jakie kroki czynić w takim razie, by wydatki na witariańskie jedzenie nas nie rujnowały?

 

Duże, hurtowe ilości.

Czy to kupowanie na targu, giełdzie spożywczej, prosto od rolnika, czy też w Internecie – zawsze warto zapytać o niższy koszt towaru przy zakupie większej ilości, negocjować ceny, uzgadniać opłacalne warunki. Sprzedawcy zależy przecież, by sprzedać jak najwięcej towaru. Wynegocjowanie nawet 50 groszy na sztuce owocu czy złotówki na kilogramie towaru może zauważalnie zmniejszyć wydatki. Na wysokowęglowodanowym, niskotłuszczowym surowym weganizmie ilości konsumowanych owoców i warzyw są na tyle duże, że rzadko kiedy cokolwiek zdąży się zepsuć. Owoce akurat będą miały trochę czasu, by całkowicie dojrzeć, aby były najlepsze do konsumpcji.

 

 

Dojrzałe owoce to często tańsze owoce!

Miękkie, dojrzałe owoce są mniej zachęcające wizualnie dla ogółu ludzi. Banany z brązowymi plamkami czy nieco bardziej miękkie kiwi i sharonki to produkty, których sprzedawcy zazwyczaj chcą się szybciej pozbyć. Ceny takich towarów często są obniżane, żeby w ogóle udało się je sprzedać i tu się pojawia doskonała okazja dla witarian i wszelkich owocolubnych istot. Banany z dużą ilością brązowych plamek to dokładnie owoce, które nadają się do spożycia. Dopiero wtedy są one dojrzałe – w przeciwieństwie do lśniących, twardych, żółtych czy nawet jeszcze zielonych bananów. Czasem bywa również i tak, że sprzedawcy oddają za darmo owoce, które wydają się być już zbyt dojrzałe. Uśmiech, negocjacje, częste zakupy – i wszystko działa na korzyść.

Świeże daktyle.

Na początku wydaje się to dosyć sprzeczne – przecież paczka ok. 600-gramowa to koszt (pomijając abstrakcyjnie wygórowane ceny w niektórych miejscach) w granicach 12-13 zł. Jednak daktyle mają jedną ważną cechę – dużo kalorii! Świeże daktyle Mozafati (irańskie) zawierają 260 kcal w 100 gramach. Co za tym idzie – skonsumowana zawartość pudełka tej przesłodkiej owocowej rozkoszy daje nam ok. 1500 kalorii. Świeże daktyle okazują się mieć fantastyczny stosunek ceny do ilości spożytych kalorii, a dzięki niewielkim rozmiarom spokojnie mieszczą się w żołądku, nawet jeśli nie jest bardzo rozciągnięty. Daktyle to idealne rozwiązanie dla maniaków bardzo słodkich produktów. Dojrzały, świeżutki daktyl jest niczym ciągnący, soczysty cukier.

Gdzie kupować świeże daktyle? O tym pisałam w poprzednim wpisie – tam odsyłam po wszelkie informacje i wskazówki. 

 

 

Śledzenie promocji, polowanie na przeceny.

Warto na bieżąco śledzić gazetki promocyjne i wszelkie przeceny w marketach i dyskontach, w których zazwyczaj robimy zakupy. Każdy market proponuje co chwilę promocje na określone owoce i warzywa, z których często warto skorzystać. Zazwyczaj promocjami są objęte produkty, na które jest sezon – obecnie w niejednym markecie można zaopatrzyć się w zapasy sharonków, kosztujących w granicach złotówki za sztukę.
W niektórych marketach (np. Kaufland czy Lidl) pod koniec dnia wiele świeżych produktów jest mocno przeceniana ze względu na to, że szybko się psują. Zdarzyło mi się wśród przecenionych produktów kupować kalafior za 0,49 zł, szczypiorek za 0,19 zł czy mango za złotówkę – mowa tu o ładnych produktach, które w całości nadają się do spożycia. Często na takich przecenach można kupić także owoce i warzywa, którym kończy się data ważności lub nie wyglądają już tak ładnie. Wśród takich towarów także warto poszukać interesujących nas produktów, bo nieco brzydszy wygląd nie dyskwalifikuje jedzenia. Takie zniżki często bywają od rana w Tesco w specjalnie wyznaczonym miejscu.

Jeśli chodzi o wszelkie promocje to ponownie mogę doradzić dołączenie do grupy na Facebook’u – Wegańskie Promocje, gdzie staramy się na bieżąco uzupełniać wszelkie marketowe (i nie tylko) promocje.

 

Sezonowe owoce i warzywa.

Jednym z najprostszych sposobów na tanie żywienie na surowej diecie jest jedzenie sezonowe. W lecie warto korzystać z ogromu owoców, które wtedy się pojawiają. Truskawkowa pełnia sezonu obfituje w te czerwone, soczyste owoce dostępne nawet w granicach 4 zł/kg. Borówki, maliny, porzeczki – wszystko potrafi być bardzo tanie, jeśli tylko dobrze się poszuka. W ciepłych polskich miesiącach pojawiają się także duże kalafiory czy brokuły za groszowe pieniądze albo ogromny wybór świetnych pomidorów po wyjątkowo niskich cenach. Z drugiej strony zima, a wraz z nią sezon na owoce egzotyczne – sharonki, mango, kiwi i wszelkie cytrusy. Zawsze trzeba przeczekać chwilę wysokich cen, by niedługo później pojawił się wysyp tańszych owoców (jak zazwyczaj dzieje się z  mango).

 

Porównywanie cen.

Kupując w marketach warto czasem zrobić zakupy w kilku różnych miejscach, gdzie konkretne produkty są istotnie tańsze albo akurat trwa na nie promocja. Ceny potrafią się ogromnie różnić w różnych sieciach sklepów, a jakość pozostaje zazwyczaj ta sama. Kupowanie w różnych miejscach jest opłacalne zwłaszcza, gdy podróżuje się komunikacją miejską lub środkiem transportu nie wymagającym dodatkowych kosztów, jak np. rower czy rolki. Jeżdżąc samochodem warto jednak zwrócić uwagę czy jadąc po sałatę do innego sklepu nie wyda się więcej pieniędzy na paliwo, niż wyniesie różnica w produktach. 

Będąc na targu także dobrze się przejść najpierw obok wszystkich stoisk i przejrzeć ofertę oraz ceny, a następnie wrócić do tych, które wydają się najbardziej atrakcyjne.

 

 

Inedia.

Nie łączy się bezpośrednio z tematem, bo i inedia, breatharianizm, odżywianie praną to nie jest już witarianizm. Jednak wspominam o tym, bo gdzieś tam jest to mój cel. Odżywianie praną i stan inedii to całkowita wolność od żywieniowych finansów. W dużej mierze jest to w ogóle wolność od ogółu własnych wydatków. Poza pieniędzmi jest to ogrom zaoszczędzonego czasu, głębsze poznanie swoich własnych możliwości i zdolności. Jednak wspominam o niejedzeniu tylko jako o ciekawostce, drobnym haśle, które może stać się dla kogoś iskrą do tego, by zainteresować się tym, co nie zostało zaprogramowane przez ówczesne społeczeństwo, a tym, co jest naturalną zdolnością. Zaznaczam, że nie namawiam tu nikogo do nagłego zaprzestania jedzenia, bez solidnej wiedzy, doświadczeń i odpowiedniego przygotowania.

 

Share Button
  • (Visited 958 times, 1 visits today)
    • hej shojin, uwielbiam twoje wpisy i zdjęcia. też jestem surową weganką :) miło widzieć, jak zmienia się świat. Powoooooli co prawda. Dla mnie jednak troszeczke za wolno, byle do 18 i do Tajlandii :) Tak wiem, żyć w teraźniejszości. Ale wizualizować można

    • Gosia

      Mam pytanie, czy można dołączyć do grupy Wegańskie Okazje? Kliknęłam na Facebooku "dołącz do grupy" i wyświetliło się "oczekujące", weszłam za jakiś czas i znów była opcja aby dołączyć do grupy, a ja nadal do niej nie należę. Czy to może być problem z moim kontem?

      • Witaj,
        na bieżąco dodajemy chętne osoby do grupy, więc na pewno nie powinnaś mieć statusu "oczekujące" dłużej niż kilka godzin. Nie wiem dlaczego tak się dzieje – może, jeżeli masz taką możliwość, spróbuj jeszcze raz dołączyć do grupy i zobaczymy czy znowu coś pójdzie nie tak, czy się uda :)

        Pozdrawiam

      • Gosia

        Super, już jestem w grupie. Bardzo Ci dziękuję :)

    • najlepsze daktyle:)od lat kupuje te same:)

    • Anonimowy

      pomijając wzmiankę o nowej parze butów, czy 3 (?) samochodzie, co nie ma sensu (ciśnienie podnosi mi się przy tego typu porównaniach), post fajny ;).

      a ja mam pytania – miałaś ciężkie początki? od razu skok na głęboką wodę? ile trwało twoje przejście na witarianizm?

      m.

      • Witaj,
        dziękuję za komentarz :)
        Wzmianka o butach i samochodach jest wyjęta wprost z mojego najbliższego otoczenia, które dokładnie odnosi się do przedstawionej sytuacji – porównanie jak najbardziej prawdziwe w tym przypadku :)

        Ja jeszcze zanim poznałam RAW, zaczęłam stopniowo eliminować niektóre produkty z mojego weganizmu, bo jakoś tak mną organizm kierował. Droga mniej więcej od 50% raw do 100% wydaje mi się, że trwała ok. 1-2 miesięcy i to chyba głównie ze względu na to, że od wszystkich (w społeczności witariańskiej) słyszałam ciągle, że przechodzenie na 100% jest niepotrzebne, żeby nie dochodzić do takich "skrajności" itd. Myślę, że gdyby nie to, to zdecydowanie szybciej wskoczyłabym na odżywianie całkowicie RAW, bo łatwiej jest mi w czymś być całkowicie albo w ogóle :)
        Początki nie są ciężkie, bo witarianizm jest banalnym sposobem odżywiania. Z początku człowiek się trochę gubi, nie do końca wie co i jak, ale wystarczy czytać, pytać i bardzo szybko wszystko okazuje się proste :)

    • Anonimowy

      ja miałam podobne podejście odnośnie czytania książek, czemu ludzie nie czytają, jak mają tyle możliwości? podobnie z jedzeniem. tak im szkodzi, ale nie chcą zrezygnować. ale widzę po sobie, że człowiek musi chcieć. bo bez tego, ani rusz. u mnie akurat nie ma kupowania 3 auta z kolei, ale ludzie uparcie trzymają się starych przyzwyczajeń, choć im szkodzą. a oni sobie wmawiają, że jest ok, łykając kolejne prochy.

      też czytałam, że na 100 proc. ciężko przejść, albo lepiej wcale. ja na 100 proc. byłam miesiąc, potem wróciłam do wegetarianizmu. po paru miesiącach przeszłam na weganizm, po przeczytaniu zielonej książki, o której tu pisałaś, 'dlaczego krowa jest drapieżnikiem', byłam całe 3 dni na surowo i znów wróciłam do normalnego weganizmu. w moim przypadku nie da się rzucić na głęboką wodę, ale widzę zmiany i że mój organizm coraz więcej chce surowego, a gotowane mu przestaje smakować ;).

      m.

    • ewa

      Mam dość duży problem jeśli chodzi o kupowanie owoców, ponieważ mam 21 lat i nadal mieszkam z rodzicami, których na to nie stać i nie mogą zapłacić za moje zakupy. Studia pochłaniają ogromną część mojego czasu i nie mogę podjąć pracy. Czy mogę zapytać jak to jest u Ciebie? Czy sama się utrzymujesz? Czy pracujesz?

      • Hej,
        przeglądam własne wpisy i dopiero co zobaczyłam, że Twój komentarz pozostał bez odpowiedzi. Bardzo Cię przepraszam za taką zwłokę, byłam pewna, że Ci odpisałam zaraz po publikacji komentarza :)
        Jeśli chodzi o Twoje pytania to ja wyprowadziłam się z domu w zasadzie zaraz po maturze i od tamtego czasu sama robię zakupy. Do tej pory gdzieś w międzyczasie zdążyłam trzy razy pozostawiać różne studia czy szkoły i gdzieś tam tylko coś dorywczego łapałam. Obecnie pracuję na dorywczych umowach, więc moje zarobki i tak nie są za wysokie. Każde z rodziców coś też czasem nadal finansowo wspiera, więc jakoś "daję radę". Sprawy finansów to też jedna z przyczyn, dla których chcę uciekać z tego kraju. Nawet nie chodzi o lepsze i łatwiejsze zarobki, co o życie w miejscu, gdzie się tak za pieniędzmi nie goni :)

    • ewa

      Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź. Wiem dokładnie co masz na myśli. Jak tylko skończę studia, chcę przy najbliższej okazji przeprowadzić się za granicę… Niestety, ale nie widzę dla siebie żadnych perspektyw w tym kraju.

    • Pingback: Koszty odżywiania na surowym weganizmie – witariańskie wydatki #1: wiosna/lato |()

    • Pingback: Koszty odżywiania na surowym weganizmie – witariańskie wydatki #1: wiosna/lato – Shojin – Raw Vegan & Workout()