VII Bieg Wegański – fotorelacja

VII Bieg Wegański.. Tym razem jedyny dystans – 5 kilometrów, pierwszy raz na trasie po odnowionych Bulwarach Wiślanych, tuż przy nowym miejscu, jakim jest Bulwar Wegański. 1 października, niezbyt wysokie temperatury – miałam sobie odpuścić tę edycję, nie kupowałam pakietu startowego, obawiałam się, że przy październikowych temperaturach, to niekoniecznie może być przyjemny Bieg. A jakże się pomyliłam.. Kilka dni przed zawodami pojawiła się możliwość, żeby tym razem pobiec jako zając – pacemaker. Szybka decyzja, drobne formalności i udało się – 7. Bieg Wegański z moim udziałem, czyli nieprzerwane starty od pierwszej edycji.

namenumer

 

Nigdy wcześniej nie biegłam, jako zając. Nigdy wcześniej nawet nie biegałam na dystansie 5 kilometrów. No i generalnie – ja biegania nie trenuję i biegaczem się nie poczuwam, ale w końcu musi być ten pierwszy raz.

Założeniem był czas 27 minut. Jednak koszmarne kolejki do toalet i zającowe zdjęcia sprawiły, że nawet nie zdążyłam się ogarnąć, a już usłyszałam strzał startowy. Koc termiczny wyrzuciłam dopiero na trasie po kilkudziesięciu metrach, kiedy tłum się nieco rozluźnił i mogłam zbiec na bok. O ile udało mi się uporać z szybkim włączeniem Endomondo, to nie zdążyłam włączyć kostki Bluetooth z podłączonymi słuchawkami, którą miałam pod koszulką. W efekcie mój bieg się ładnie monitorował, ale do moich uszu nie docierały żadne informacje o aktualnym tempie, odległości czy czasie. Cóż – biegłam więc całkowicie na wyczucie, a przy okazji.. ..pierwszy raz bez muzyki w słuchawkach. I jak się okazało przy obecnej temperaturze.. ..włączyło mi się w tyłku nieodczuwalne przyspieszenie, bo nie miałam pojęcia, że mogę biec na piątkę w takim tempie, jakie w rzeczywistości wyszło na wynikach.

Licznik na mecie wskazywał dotarcie pół minuty przed założonym czasem, więc myślałam, że całkiem nieźle wyczułam tempo. A jakie było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam na oficjalnych wynikach czas netto: 00:25:24. Nie wiem skąd tak duża różnica, ale może chociaż ktoś poprawił znacznie swoją życiówkę goniąc moje oznakowane plecki ;)

Taki to wniosek – jeśli chcesz biec szybciej, niż Ci się wydaje, to załóż na siebie jak najmniej, żeby chęć szybkiego rozgrzania przytłumiła wszelkie bodźce zmęczenia. A jeśli ktoś na surowym weganizmie narzeka na to, że mu ciągle zimno, to i tu się sprawdzi – rozbierz się i wyjdź pobiegać.

Sam Bieg był fantastyczny. Słoneczko, bezchmurne niebo. Mimo temperatury w okolicach 10 stopni, na trasie i tak było gorąco, nawet mając na sobie niewiele ubranych szmatek. Jedynie dłonie marzły. Ale kilka przybitych piątek po drodze, kilka słów dopingu do biegaczy i bieg zleciał błyskawicznie. Odniosłam wrażenie, że Bieg na 5 kilometrów to nie jest jak połowa dziesiątki, ale co najwyżej 1/3 tego dystansu.

Jak się oficjalnie uplasowałam..

  • Czas netto: 00:25:24
  • Miejsce open: 81
  • Miejsce kat. wiekowa K1: 10

nameblog_DSC9005aaa

nameblogsa3

Zdjęć bardzo niewiele. Słońce, piękna jesienna pogoda, więc miałam w planie zrobić większą fotorelację, uwiecznić na zdjęciach trochę dzieciaków, czy późniejszy Bieg Po Zdrowie na 2 km. Jednak nieprzewidziane interwencje sprawiły, że musiałam się przez dłuższy czas zająć troszkę innymi sprawami na tym wydarzeniu. Udało mi się jednak zaliczyć bardzo przyjemne wykłady dietetyk Hani Stolińskiej-Fiedorowicz oraz naszego wegańskiego kulturysty Adama Kuncickiego, z którym w końcu udało się i na żywo zamienić parę słów. Zaskoczyła mnie ogromnie ilość osób, które skojarzyły mnie z Facebooka, Instagrama czy bloga, żeby na żywo się poznać czy dłużej pogadać. Jesteście wspaniali, dziękuję za każde zdjęcie i każdą nową znajomość.

Dla organizatorów i wolontariuszy Run Vegan jak zwykle ogromne podziękowania. Tym bardziej, że umożliwili mi zającowy start na ostatnią chwilę przed zawodami. Wasze wsparcie i towarzystwo na tej edycji, chyba najbardziej mnie zachwyciło. Mam wrażenie, że już mi nie będzie przechodziło przez myśl, żeby sobie odpuszczać któryś kolejny Bieg Wegański.

No to, jak już się naprodukowałam tekstu, to oczywiście trochę zdjęć, które jednak udało się wykonać..

nameblog_DSC9027

nameblogblog_DSC8973

nameblogblog_DSC8975

nameblogblog_DSC9019

nameblogblog_DSC9028

nameblogblog_DSC9029

nameblogblog_DSC9031

nameblogblog_DSC9033

nameblogblog_DSC9039

nameblogblog_DSC9051

nameblogblog_DSC9053

nameblogblog_DSC9055

nameblogblog_DSC9058

nameblogblog_DSC9061

nameblogblog_DSC9064

nameblogblog_DSC9067

nameblogblog_DSC9068

nameblogblog_DSC9072

nameblogblog_DSC9076

nameblogblog_DSC9080

nameblogblog_DSC9085

nameblogblog_DSC9087

nameblogblog_DSC9090

nameblogblog_DSC9095

nameblogblog_DSC9101

nameblogblog_DSC9104

nameblogblog_DSC9107

nameblogblog_DSC9108

nameblogblog_DSC9109

nameblogblog_DSC9111

nameblogblog_DSC9114

nameblog_DSC9017

nameblog_DSC9133 copy

nameblogblog_DSC9008

nameblog_DSC9015xx

A na koniec jeszcze z trasy pochodzące z galerii warszawa.naszemiasto.pl:

59d0be3a4b42d_o,size,933x0,q,70,h,e71567

No i tak to było :)

Share Button
  • (Visited 269 times, 1 visits today)