Wegański jadłospis – Foodbook #1

Tyle osób pytało, tyle osób czekało, a ja wciąż nie rozumiem dlaczego, bo w rzeczywistości nie będzie tu nic nadzwyczajnego. Przede wszystkim prostota i ulubione smaki. Nie lubię wyszukanych potraw, dziwnych połączeń, dziesiątek składników.. ..i przygotowywania tego godzinami.

O tym, jak się na codzień odżywiam i na jakich produktach bazuję pisałam w poprzednim wpisie, więc do niego odsyłam. Wybrałam taki najprostszy dzień – szybko, prosto, kiedy nic nie wydziwiam.

Na pewno Foodbooki często się pojawiać tutaj nie będą. Przede wszystkim ze względu na zdjęcia – prezentowane dania powinny choć przyzwoicie wyglądać, a moje jedzenie na codzień po prostu.. ..nie wygląda. Traktuję je jako jedzenie, które ma mi przede wszystkim smakować, a przy tym być proste, szybkie i w tym wszystkim męczy mnie konieczność robienia zdjęć przed jedzeniem, czy przykładanie większej uwagi do wyglądu potraw.

Wydaje mi się też, że analizowanie czyjegoś jadłospisu i jego ocenianie (czy to w głowie, czy to w Internecie), to nie jest coś czym warto zajmować sobie czas. A jeśli ktoś szuka inspiracji.. ..tego zazwyczaj chcę uniknąć, ponieważ moje odżywianie – owszem – jest (wg mnie) przyzwoicie zbilansowane, wartościowe i zdrowe bez skrajności (a przy okazji totalnie smaczne), ale jest dostosowane tylko i wyłącznie pode mnie. Pod moje potrzeby, mój tryb życia, upodobania i zapotrzebowania. Dlatego prędzej odsyłam na mój profil na Instagramie i fanpage Facebookowy, gdzie czasem wrzucam jakieś moje pojedyncze, najprostsze jedzonko, bez liczb i wszelkich wartości, które odnoszą się tylko do mojej osoby.

 

No, ale jak pisałam, że wrzucę, to wrzucam. Na dole będzie screen z wszelkimi danymi i wyliczeniami z Cronometera i kilka wyjaśnień, co do tych zapisków.

 

WEGAŃSKI FOODBOOK #1

Suplementacja:

Suplementów nie biorę codziennie ze względu na ich spore dawki (u mnie na utrzymanie odpowiedniego poziomu witaminy B12 i D3, ponieważ nie mam niedoborów), ale do wpisu chciałam wybrać dzień, kiedy się pojawiają.

  • Witamina B12: 1500 mcg
  • Witamina D3: 5000 IU
  • Witamina K2-Mk7: 100 mcg

 

bbfoodbookvegan1

Posiłek „0”:
700 ml wody z sokiem z połówki cytryny

 

bbfff

Posiłek 1:
(Tak, ta miska jest naprawdę duża) Biała fasola, tofu naturalne, kasza jęczmienna, gotowane brokuły i brukselki z passatą pomidorową oraz świeżo zmielonym siemieniem lnianym (z dosypką przypraw: bazylii, tymianku i słodkiej papryki).

Do tego starta (w rozdrabniaczu) surowa marchewka z ząbkiem czosnku i odrobiną soku z cytryny.

 

bbfoodbookv1

Posiłek 2:
Makaron kukurydziany z mrożonymi truskawkami, zblendowanymi z dwoma świeżymi daktylami, niewielką ilością ksylitolu oraz odrobiną domowego mleka kokosowego i wiórków, które zostały po odsączeniu mleka (dlatego w Cronometerze wpisałam je orientacyjnie całościowo jako wiórki).

Domowe mleko kokosowe to oczywiście wiórki kokosowe blendowane z wodą i następnie odciśnięte od suchego miąższu.

 

bbfoodbookvegan2

Posiłek 3:
Tzw. „Kulki mocy” z orzechów/nasion, daktyli i karobu. Tym razem wykonałam je ze zmielonych i zblendowanych: nasion niełuskanego sezamu, migdałów, nasion słonecznika, płatków owsianych, karobu i świeżych daktyli.

Do tego gorzka czekolada 70% kakao (na podbicie kalorii ;).

W Cronometerze zawsze tworzę „przepis” z całości składników, jakich używam do robienia „kulek mocy”/batonów, a w jadłospisie wpisuję po prostu ich wagę, którą spożyłam tego dnia.

Z całego przepisu na „kulki mocy” wyszło 320 g gotowych kulek (ja tego dnia wpałaszowałam 170 g) i zawierał on:

Zrzut ekranu 2018-02-03 o 10.31.54

 

 

Dokładnie ilości, wartości, kaloryczności..

Zrzut ekranu 2018-02-03 o 10.23.18

Zrzut ekranu 2018-02-03 o 10.23.43

fb

Kilka słów wyjaśnień odnośnie Cronometera, bo dostawanie później dziesiątek pytań o każdą jedną pozycję bywa bardzo męczące.

  • O suplementach wspomniałam na początku wpisu, więc już nie będę powtarzać.
  • Sok z cytryny wpisałam orientacyjnie, bo nie zgłupiałam jeszcze na tyle, żeby go ważyć. Połówkę cytryny wyciskam do porannej wody z cytryną i odrobinę dodałam jeszcze do startej marchewki z czosnkiem.
  • Spożyta woda to u mnie ok. 700 ml z rana i ok. 1000-1200 ml po treningu, ale tego też oczywiście nie ważę, tylko wpisuję orientacyjnie, na podstawie pojemności szklanki oraz butelki na wodę.
  • Tak, wiem, że wychodzi sporo białka. Ale, że uwielbiam strączki i tofu, to nie będę sobie ich odmawiać, żeby tylko nie nabijać tyle tego makroskładnika. Treningów i wysiłku mi nie brakuje, więc na białko i tak jest nieco większe zapotrzebowanie, a że to wartościowe produkty, to nie widzę żadnego problemu.
  • Jestem na dodatnim bilansie kalorycznym (ale możliwe, że go jeszcze nieco zwiększę), który pozwala na to, by waga powoli szła w górę. Staram się nabijać sporo kalorii z tłuszczów, głównie dlatego, że łatwiej mi je skumulować objętościowo. Czasem jest więcej węgli, bo różne rzeczy przychodzi mi zjeść w zależności od dnia. Jakoś wybitnie tego nie pilnuję, ale orientacyjnie są one w okolicach 60%.
  • Tak, to, że wyszło równe 2500 kalorii, to czysty przypadek.
  • Produkty z polskimi nazwami (makaron, przecier, czekolada) zostały oczywiście dodane przeze mnie do bazy danych Cronometera (razem z orientacyjnymi wartościami minerałów i witamin, które znalazłam).
  • Przepis na „kulki mocy” został przeze mnie stworzony w bazie programu, a następnie dodałam do jadłospisu taką ilość, jaką wpałaszowałam tego dnia – o tym już wspomniałam.

 

No i tyle. Niektórych może zadziwiać wielkość i kaloryczność tych posiłków, ale to są właśnie moje preferencje, upodobania, wygoda – wolę zjeść dwa wielkie posiłki i jeden duży, niż 5, 6, 7 czy ileż tam inni ich jedzą. Nie odpowiada mi rozbijanie kalorii na wiele posiłków i przekąsek, bo pasuje mi duży konkret, gdzie przy okazji sprawdza się u mnie system jedzenia Intermittent Fasting, o którym pisałam w podlinkowanym wpisie.

Share Button
  • (Visited 668 times, 1 visits today)
    • estera w

      mam wrażenie, czytając Twoje posty i śledząc insta, że przestało Ci zależeć na troszczeniu się o środowisko. Wielka szkoda. Kiedyś napisałaś fajny post, że witarianizm to jedyna dieta, która najmniej zanieczyszcza środowisko, generuje najmniej nierozkładających się smieci. Skąd moje spostrzeżenie? Ogromna ilość puszek ze strączkami w Twoim koszyku, które się przecież nigdy nie rozłożą, plastikowe opakowania po czekoladach, kaszach, makaronach, tofu itd., itd. Pewnie mi odpiszesz że surowa dieta też generuje smieci, ale jednak dużo mniej, nie oszukujmy się na raw nie je się niczego w metalowych trumienkach, a owoce można pakować do ekologicznych toreb. No i dużo mniejsze straty energii, nie trzeba gotować itd. Dlatego przykro mi, że tak świadoma osoba jak Ty zrezygnowała z tej fajnej drogi jaką jest żywy pokarm. Jeśli mogę wyrazić swoje zdanie, to Twoje argumenty dla mnie są absurdalne. Jeśli przeszkadzały Ci zachowania pewnej społeczności, to można tą społeczność opuścić, ale dalej podążać swoją surową drogą. Ciągle podkreślasz , że najważniejsza jest dla Ciebie prostota. Ale przecież nie ma nic prostszego od wszamania pysznego owocu, niż pichcenie makaronu, smażenie tofucznicy, czy parowanie brokułów. To tyle z mojej strony.
      Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.

      • Hej,
        nie przestało mi zależeć na środowisku, bo nigdy na nim mi nie zależało i za bardzo o to nie dbałam (ładniej by wybrzmiało, gdybym się do tego nie przyznawała, ale ja po prostu jakoś nie czuję tej ekologiczności, choć wiem, ze to istotne) To, że na surowiźnie generuje się mniej odpadów „nienaturalnych” (poza dziesiątkami torebek foliowych, które często sklepy wymuszają do ważenia), to jest po prostu prawda, a nie coś co mnie skłaniało do surowego odżywiania.

        Widzę, że kompletnie nie rozumiesz mojej decyzji i tego, co tu pisałam. Tu nie chodzi stricte o ludzi w społeczności witariańskiej, ale to, że właśnie JA TEGO NIE CZUJĘ – nie czuję sensowności takiego odżywiania, nie czuję witariańskich argumentów i mocno z dystansem podchodzę do wszelkich zdrowotnych aspektów na RAW, bo problemów zdrowotnych na witarianizmie ludziom nie brakuje. I to właśnie w mojej głowie było jakimś zniewoleniem, które dostrzegłam dopiero po odejściu od odżywiania RAW.
        Moje argumenty są dla Ciebie absurdalne, tylko, że.. ..ja tu nigdzie nie podawałam argumentów, tylko SWOJE WŁASNE ODCZUCIA I PRZEKONANIA. I absurdalne to jest dla mnie przywiązywanie takiej uwagi do oceniania czyichś wyborów żywieniowych.
        A prostota? Tak, to właśnie głównie skłoniło mnie do witariańskiego odżywiania przez tyle lat i jest to dla mnie oczywiste, że jest to największa prostota. Ale.. ..co z tego? Teraz mam trochę więcej roboty przy przygotowywaniu jedzenia iiii.. ..co z tego? Nie przeszkadza mi to na tyle, żeby nie móc sobie czegoś szybko przygotować.

    • estera w

      hej Ewa, czytałam na insta Twój post o wadzie wzroku. Na YouTube radze Ci zajrzeć do filmikow Siergieja Litwinowa. Mnóstwo osób wykonując jego ćwiczenia odzyskało pełnię widzenia. Możesz też obejrzeć na kanale Odmładzanie na surowo filmik Czego Ci lekarz nie powie: Jak pozbyc sie wady wzroku. Pan opowiada jak jego syn pomógł sobie tymi ćwiczeniami!
      pozdrawiam

      • Hej :)
        Dzięki bardzo. Oczywiście wiem, że jest wiele ćwiczeń, które wpływają na wzrok i mogą go polepszyć ^_^ Jednak ja niestety należę do ludzi, którzy mają słaby zapał do regularnego wykonywania takich praktyk, których efekt jest loterią i nie ma większej jego pewności ;)
        No a do kanałów takich, jak ONS to podchodzę z bardzo dużym dystansem, bo oglądałam kilka nagrań jeszcze będąc na RAW i niekoniecznie do mnie przemawia taki alt-med i naciąganie ideologii żywieniowych ;)
        Ale dzięki bardzo, coś tam o tych ćwiczeniach jeszcze sobie zerknę :)