Minimalizm kosmetyczny w wydaniu wegańskim

Jedzenie jest tylko jednym z aspektów weganizmu. Weganizm czy w wersji raw czy nie, pociąga za sobą także falę innych wyborów. Sfera kosmetyczna jest przepełniona okrucieństwem bezwzględnych koncernów, testujących swoje produkty na zwierzętach, jednak wybór wegańskich, nietestowanych produktów jest całkiem spory i mam wrażenie, że stale się poszerza. Czasem pojawia się też konieczność wyboru produktów nie cruelty-free, ale najważniejsze, by minimalizować ich używanie na tyle, na ile to możliwe.

W zakresie kosmetyków przejawiają się raczej moje dość minimalistyczne skłonności względem ilości posiadanych rzeczy. Nie chodzi tylko o to, żeby mieć jak najmniejszą styczność z wszelkimi nienaturalnymi specyfikami, ale ja po prostu nie lubię dużo posiadać. Nie miałam olśnienia, nie zaczęłam się pozbywać rzeczy, nie zaczęłam nagle podążać za modą na minimalizm. Ja po prostu od najmłodszych lat posiadam niechęć do natłoku rzeczy i chaosu, który wywołują. Nie znoszę gromadzić i nie lubię, gdy różne przedmioty zajmują zbyt wiele przestrzeni.

Większość rzeczy kosmetycznych – poza tymi, których używam – wydaje mi się być całkowicie zbędna. W wielu przypadkach nawet nie wiem do czego służą niektóre upiększacze i również nie odczuwam potrzeby wejścia w ich posiadanie. Każdy ma swoje potrzeby – jedni będą potrzebować mniej, a inni więcej. Wg mnie istotne jest, aby znać swoje potrzeby, nie kupować „bo coś jest tanie”, „bo nowość”, „bo promocja”, „bo jeszcze jeden nie zaszkodzi”. Po co? Jeżeli nie potrzebujesz, to po co kupować? Jeżeli świetnie Ci coś służy, to po co to zmieniać? Ja właśnie tak pojmuję sens kupowania kosmetyków.

Nie traktuję swojego ciała, jako pola do eksperymentów kosmetycznych. Nie interesują mnie miliony opcji, setki firm i idealna pięćdziesięciostopniowa pielęgnacja i tona tapety. A co za tym idzie – jak już coś się sprawdza i w pełni mi odpowiada, to się tego trzymam i nie potrzebuję szukać dalej.

Czym się kieruję przy zakupie kosmetyków do mycia i makijażu? Mają być wegańskie (nie testowane na zwierzętach oraz skład bez jakichkolwiek produktów pochodzenia zwierzęcego), niedrogie oraz łatwo dostępne. Przy niektórych produktach oczywiście bardzo istotny jest także zapach. Poza wymienionymi kosmetykami towarzyszy mi oczywiście raw olej kokosowy, którego – oprócz w roli dezodorantu i antyperspirantu – używam do demakijażu, olejowania, porannego żucia, ochrony tatuaży przed słońcem i wszelkiego nawilżania.

 

(Aktualizacja 25.06.2017)

 

TRZY KOSMETYCZKI

Tyle u mnie sprawdza się idealnie od wielu lat i zdecydowanie koniecznością jest dla mnie kosmetyczka, która „na stałe” siedzi w plecaku. Wszystkie są firmy NICI.

  • Główna (z Łosiem) – na wszystkie specyfiki łazienkowo-pielęgnacyjne
  • Mała (Nietoperz) – na kosmetyki kolorowe
  • Mobilna (Stworek) – którą mam przy sobie zawsze w plecaku i jest tam to, czego potrzebuję poza domem

_DSC6202bbbbbb

 

KOSMETYKI MYJĄCO-PIELĘGNACYJNE

  • Szampon Alterra – naprzemiennie używam wersji Papaja/Bambus (pomarańczowy), Morela/Pszenica (zielony), Biotyna/Kofeina (czerwony), żeby po prostu mieć zmianę zapachu co jakiś czas, bo żadnych innych różnic nie zauważyłam.
  • Odżywka Alterra – rewelacyjny produkt, po którym włosy się tak gładko rozczesują, że nie wyobrażam sobie dnia bez niej.
  • Żel do mycia – tutaj obłędna, czekoladowa edycja limitowana Balea – Schoko. Ze względu na moją miłość do czekoladowego zapachu, to mam obecnie ich spory zapas, jednak wymiennie kupuję także produkty innych firm, jeżeli tylko przyciągnie mnie jakiś zapach – m.in. sezonowe żele do mycia Isana czy czekoladowe mydła Ziaja.
  • Żel do twarzy Isana Young – wegański, niedrogi, dostępny – i to wystarczy. Zdarza mi się też zamiennie sięgać po żel Rival The Loop, jednak zdecydowanie częściej wybieram tę różową Isanę ze względu na to, że.. ..ładniej pachnie.
  • Tonik Rival The Loop

_dsc8014bb

ssa

 

 

ZĄBKI

  • Pasta do zębów – od jakiegoś czasu jest to BioRepair Plus, należąca do firmy Coswell i z tego, co udało mi się wyszukać w Internecie, to nie testują oni na zwierzętach. Pasta bez fluoru, zawierająca mikrocząsteczki, które mają odbudowywać strukturę zębów i łagodzić ból związany z nadwrażliwością. Faktycznie zauważyłam znaczną poprawę i żadnych dolegliwości, od kiedy używam tej pasty, dlatego póki co wciąż przy niej zostaję.
  • Szczoteczka do zębów – najprostsza manualna szczoteczka Curaprox (5460, czyli ultra-miękka).
  • Nić dentystyczna i szczoteczka międzyzębowa – nie pojawiły się na zdjęciu, ale także są konieczne do odpowiedniej higieny.
_dsc7678bb

 

 

DEZODORANTY, ANTYPERSPIRANTY, ZAPACHY

  • DIY Dezodorant Roll-On z oleju kokosowego i czekoladowego olejku (tutaj przepis), który rewelacyjnie hamuje zapach potu i jest niezastąpiony przy codziennym treningu.
  • Czekoladowy Dezodorant Balea – z edycji limitowanej sprzed kilku lat. Nadal go mam i używam baaaaardzo oszczędnie, bo zapach jest obłędnie fenomenalny.
  • Woda perfumowana Mel Merio „It’s Glamour Time” – tani, rossmannowski, wegański zapach, który akurat całkiem przypadł mi do gustu.
_dsc8018bb

 

 

KOSMETYKI KOLOROWE

Od dłuższego czasu używam przede wszystkim produktów Essence oraz Wet n’ Wild – kosmetyki są tanie, dostępne stacjonarnie i nietestowane na zwierzętach. Listy wegańskich produktów tych firm można znaleźć w odnośnikach do blogów: lista Essence oraz aktualna lista Wet n’ Wild (ta na stronie producenta nie jest w pełni poprawna).

  • Czarna kredka do oczu Essence (Long Lasting Eye Pencil – 01 Black Fever)
  • Czarny tusz do rzęs Essence (All eyes on me – 01 Soft Black)
  • Korektor w sztyfcie Wet n’ Wild (CoverAll Coverstick)
  • Puder Essence (Mattifying Compact Powder)
  • Essence Smokey 2in1 Khol Liner – służy mi jako cień do powiek.
  • Pomadka Hurraw! (Chocolate) – używam jej głównie ze względu na sam fenomenalny zapach, który mocno czuć po nałożeniu.

_dsc8007bb

 

 

POZA KOSMETYCZNIE

  • Tanglee Teezer The Original
  • Tangle Teezer Compact Styler – mam go zawsze przy sobie w plecakowej kosmetyczce
  • Płatki kosmetyczne Isana
  • Maszynka Isana
  • Penseta
  • Obcinacz

_DSC6190bb

_dsc8024bb

 

 

A czego nie posiadam i nie używam?

  • Lakiery do paznokci, szminki, róże, bronzery – w moim odczuciu bardzo oszpecają i bardzo mi się to nie podoba. Jedyny wyjątek stanowi czarny kolor lakieru, który faktycznie wygląda na niedługich paznokciach bardzo ładnie.
  • Pędzle – w sumie to do dziś nie wiem do czego i w jaki sposób ich się używa w kosmetyce. I chyba nie muszę wiedzieć.
  • Podkłady, fluidy, balsamy do każdej części ciała, palety z cieniami i.. ..cała reszta, której nazw nie znam – po prostu nie, nie, nie i nie. Nie, bo nie potrzebuję.
Share Button
  • (Visited 3 094 times, 2 visits today)
    • Lakiery do paznokci oszpecają :D No ok, każdy ma swoje zdanie. Pod względem lakierów do paznokci też jestem minimalistką, bo mam tylko 2 opcje kolorystyczne- czerwony i czarny.
      Co do tej maszynki do golenia, to podobno w tych paskach nawilżających jest coś niewegańskiego. Balea produkuje wegańskie, ale dla mnie zamawianie czegoś takiego z sieci to akurat zbyt duży wydatek i zostaję przy zwykłych…

      • Shojin

        Hehe, napisałam to „tak ogółem” n__n Po prostu wg mojego (chyba dość specyficznego) gustu koszmarnie wyglądają paznokcie pomalowane na jakieś jaskrawe lub mocno niepasujące do reszty kolory. Podobnie, jak takie sztuczne paznokcie, które się nakleja/nakłada – niekoniecznie rozumiem sens tego, ale jeśli ktoś lubi to.. ..czemu nie? ;) To, tak jak z tatuażami czy kolczykami – każdy lubi, co innego n__n

        ALE! Czarny lakier na paznokciach to jedyny, który wg mnie wygląda naprawdę świetnie i faktycznie dodaje uroku ;)

        Co do maszynek to gdzieś takie wieści też mi się obiły o uszy, ale sugeruję się listą Marty, na której wszystkie maszynki figurują jako wegańskie:
        http://www.kocieuszy.pl/2014/10/isana-weganska-lista_16.html

    • Doskonale rozumiem. Minimalizm :) Kosmetyków mam mniej niż Ty o puder , korektor , masło do ciała i płyn do demakijażu ( dwie ostatnie pozycje zastępuje mi olej kokosowy ) , a i kredkę mam tylko jedną ale za to używam pomadki :)) Pasta też Himalaya , szampon ten sam :) . Minimalizm nie tylko lubię w kosmetykach , ciuchów mam tylko kilka na krzyż , bo tak lubię , jedynym nadmiarem jest kilka par butów do biegania i kilka kilo bananów na szafkach w kuchni .
      Ze wszystkim tak mam – długopis jeden w domu jedn w torebce , notes jeden itp :)

      Chciałam Ci podziękować . U Ciebie na blogu dowiedziałam się o książce ” Żywe jedzenie , albo dlaczego krowy są drapieżnikami ” Jestem w trakcie czytania i myślę , że to jedna z ksiażek potrafiących zmienić życie . Trafiłam na nią w tzw . „Czas ” – podczas kilkudniowej próby Raw . I tak trwam .

      Pozdawiam :)))

      • Shojin

        Fantastycznie, że dotarłaś do tej książki, bo faktycznie jest to jedna z najlepszych pozycji, na jakie kiedykolwiek się natknęłam n__n

        Bardzo mnie cieszy, że jest trochę osób, które też nie lubią posiadać natłoku rzeczy.. ..często niepotrzebnych ;) U mnie także ilość ubrań jest mniejsza, niż ilości, które niejedna osoba robi na jednych zakupach n__n

    • Sylwia

      Wow! To ja albo jestem maxi-minimalistką albo zwykłą ignorantką :P
      Szampon do włosów, żel pod prysznic – Alterra też, lubię bardzo (teraz fajny żel limonkowy, taki zatrzymujący lato), peeling do twarzy Rivala, toników już np. nie mam żadnych, po co to się używa w ogóle? ;) Mam za to mydło w kostce Alterry (wszystkie ich kostki mają super zapachy, używam różnych na zmianę), na które przerzuciłam się z mydeł w płynie, bo mi dzieci za szybko zużywały (kropla na ręce, pół butelki do umywalki). Makijaż zmywam żelem pod prysznicem :) A cały makijaż to tusz do rzęs, żeby podkreślić długie rzęsy, a czasem jeszcze puder, ahahhaa! Pędzel lepiej rozprowadza puder i pomaga fajnie modelować twarz w razie potrzeby, mam 1, który dostałam 17 lat temu w prezencie… Kredek nie lubię jak Ty balsamów, korektory? Ale co mam „korektorować” jak przecież piękna jestem :)) Pasta do zębów wiadomo, płatki kosmetyczne nawet też mam, używam ich do zmywania lakieru z paznokci, które czasem maluję NA RÓŻOWO :D Maszynka, pęseta, szczotka do włosów oczywiście, osobiście używam jeszcze „fawkulce” ale nie „fa” tylko „ziaja”, zamiast dezodorantu. A co do soczewek kontaktowych – też noszę, też zakładam, że robię co mogę ale nie wszystko się da, i bardo gorąco polecam Ci soczewki Air Optix Night & Day – do noszenia przez cały miesiąc bez ściągania non stop, normalnie w nich śpisz, rano wstajesz i nic nie musisz robić, tylko raz na miesiąc zmienić na nowe (para 50 zł). Nie używam w tym momencie żadnych płynów ani kropli, tylko sól fizjologiczną, jeśli czasem jakiś paproch wleci do oka i trzeba przemyć, co zdarza mi się raz na 3 miesiące. Te soczewki zresztą też noszę zawsze przez 2 miesiące a nie 1, a czasem i dłużej, jak mi się zapomni, i tak już od 8 lat, oczy mi nie wypłynęły, a wręcz zapominam o wadzie wzroku, co jest wielkim pozytywem przy -4. W zimie używam balsamów do ust Ziaja albo Alterra. No i król w moim domu – olej kokosowy :D Oprócz tego, że do jedzenia, to jeszcze do rąk, czasem do twarzy czy nóg, a czasem przydaje się jeszcze w sypialni ;) Generalnie świetnie rozumiem Twoje nie-potrzebowanie rzeczy, bo „mam tak samo jak Ty…” Pozdrawiam Cię serdecznie Shojin :)

      • Shojin

        Hej Sylwia,
        Bardzo dziękuję za ciekawy komentarz i jednocześnie przepraszam, że dopiero teraz został opublikowany i na niego odpisuję, ale po przeniesieniu na Worpress zapomniałam o konieczności akceptowania komentarzy przez panel ;)

        Tonik i peeling do twarzy używam do.. ..mycia, oczyszczenia. Moja cera zdecydowanie nie jest w świetnej formie, a te produkty faktycznie dobrze mi się spisują w walce z wszelkimi „nieładnościami” na twarzy. I tym samym – korektora używam właśnie po to, by wyrównać delikatnie kolor skóry tam, gdzie uważam to za stosowne n__n

        Na używanie soczewek Day&Night raczej na pewno się póki co nie zdecyduję, ponieważ w nocy ogromnie odczuwam wysuszenie oczu, po całym dniu spędzonym w soczewkach (klimatyzacja na siłowni niestety bardzo wysusza) i myślę, że moim oczom przydaje się trochę czasu bez soczewek.

        Obecne Air Optix’y miesięczne także noszę dłużej, jeżeli nic się z nimi nie dzieje ^_^
        Wady wzroku -4 to pewnie mogłabym tylko pozazdrościć, chociaż domyślam się, że tak samo jak i ja masz wrażenie, że nic nie widzisz bez soczewek ;)

        Pozdrawiam!

    • Alicja

      A soczewki marki własnej z Rosmanna sprawdzałaś? ponoć ok.

      • Shojin

        Soczewki z Rossmanna niestety są produkowane tylko do mocy -5 dioptrii, więc przy większych wadach się nie nadają niestety. Bardzo chętnie bym je wypróbowała, gdyby produkowali soczewki z większymi mocami n__n

    • Pingback: Witariański fotoskrót – październik |()

    • Pingback: (RAW) Wegański fotoskrót – październik |()

    • Pingback: (RAW) Wegański fotoskrót – grudzień()

    • Pingback: (RAW) Wegański fotoskrót – luty()

    • nevermore

      Bardzo ciekawy wpis. Niedawno trafiłam na Twojego bloga, całkowicie przypadkiem szukając vege kosmetyków. Na pewno zostane na dłużej, ponieważ wpisy są bardzo ciekawe. :) Ostatnio poszukuje szczotki do włosów, którą mogę wrzucić do torebki. Gdzie można kupić tą z barankami? Pozdrawiam

      • Hej,
        bardzo mi miło, że coś ciekawego tutaj odnajdujesz, dziękuję za sympatyczny komentarz ;)

        Jeśli chodzi o Tangle Teezera z zerii Shaun The Sheep to ja kupowałam na Allegro od jednego sprawdzonego sklepu, który sprzedaje oryginały, ale widzę, że już ich nie sprzedają, więc nie będę podrzucać linka :) Natomiast, jak wpisałam w Google to widzę, że jeszcze można znaleźć tę wersję w niektórych sklepach – tylko trzeba się upewniać, że nie sprzedają podróbek ;)

        Pozdrawiam n__n